Avalanche Peak 1833 m - Wśród papug w sercu Alp Południowych



Avalanche Peak był jednym z naszych celów, którego odwiedzenie planowaliśmy jeszcze w Polsce przed wyjazdem. Kasia była już na nim latem, teraz chciała zobaczyć jak to miejsce wygląda zimą. Leży ponad Arthur’s Pass, więc miejsce tym bardziej do odwiedzenia ;) Dodatkową atrakcją są żyjące tam górskie papugi.

Torlesse Range - Castle Hill Peak 1998 m



Zima trwa w najlepsze. W górach nie brakuje śniegu, mrozu, a ośnieżone okolice zapewniają bajeczne widoki. Z takim też nastawieniem jechałem na kolejną wycieczkę - nie zrażając się prognozami mówiącymi, że ma być pochmurnie, z opadami deszczu i śniegu.
Celem miał być ciekawy szczyt o nazwie Castle Hill Peak. Ciekawa jest też jego nazwa, gdyż większość szczytów ma w nazwie albo Hill, albo Peak - ten jest wyjątkowy i ma obie te nazwy ;)

Hanmer Range - Mount Isobel 1319 m. Zima przyszła nad Pacyfik



W końcu przyszła prawdziwa zima. Przez Nową Zelandię przeszedł niż z niższą temperaturą i opadami śniegu nawet na nizinach. Oczywiście padało dosłownie wszędzie, tylko nie w Christchurch. Nawet w gazetach były nagłówki w stylu "Dlaczego w Christchurch nie padał śnieg" ;) Ale wszędzie indziej śnieg był, na weekend pogoda szykowała się świetna, więc kierunek mógł być tylko jeden - Alpy Południowe!

Banks Peninsula - Mount Herbert na bis



W weekend miałem jechać gdzieś w wyższe partie Alp Południowych, jednak prognoza przewidywała bardzo silny wiatr, więc nastała zmiana planów. Jako cel awaryjny został obrany Mount Herbert, czyli góra, na której byłem 2 dni wcześniej. Lecz tym razem z innej strony.

Banks Peninsula - Mount Herbert 919 m



Będąc w Christchurch ciągle widzimy wznoszące się nad miastem Port Hillsy i trochę wyższe góry na Banks Peninsula. No, ale przecież nie może być tak, że tylko na nie patrzymy - trzeba je odwiedzić! A czemu by nie zacząć zwiedzania od wejścia na najwyższy szczyt Półwyspu Banksa i zobaczyć jak tam wygląda początek nowego dnia?

Craigieburn Range - Red Hill 1641 m, czyli Alpy Południowe czas poznać



Jako, że jest zima, a po kilku nowozelandzkich wycieczkach nadal mam deficyt związany z ilością widzianego śniegu, to tym razem jako pasmo do odwiedzenia wybieram Craigieburn Range. Jest częścią Alp Południowych, a swoim charakterem przypomina nasze Tatry Zachodnie. Ponieważ leży dosyć mocno na południe od głównego łańcucha Alp, zapewnia piękne widoki. No i na nie właśnie liczę.

Godley Head - wycieczka po klifach



Kolejnym naszym celem miało być zobaczenie latarni na końcu świata na półwyspie Godley Head. Chcieliśmy tam dość z dzielnicy Sumner przez Scarborough Track, Scarborough Walk oraz Godley Head Walkway. Swoje plany musieliśmy mocno zmodyfikować. Trochę zabawy zepsuło trzęsienie ziemi, które w lutym tego roku zniszczyło część nabrzeża, a wraz z nim nadbrzeżne ścieżki.

Puketeraki Range - Mount Thomas 1023 m



Przyszedł czas na pierwszą nowozelandzką górską wycieczkę. W weekend postanowiliśmy wybrać się w góry z CTC - The Christchurch Tramping Club. Jest to lokalny klub turystyczny, dużą zaletą ich wycieczek jest zapewniony transport w góry. Naszym celem staje się Mount Thomas, góra o wysokości 1023 m, w paśmie Puketeraki Range, około godziny jazdy od Christchurch. Zapowiada się spokojny niedzielny spacer po pagórkach w lesie. Rewelacji się nie spodziewam, ale szczyt jest ponad granicą lasu, więc jest szansa na widoki :)

Pierwsze spotkanie z Nową Zelandią - Port Hills



Parę dni temu przylecieliśmy do Nowej Zelandii. Do tej pory miałem okazje poznać miasto, miejscowy ogród botaniczny oraz muzeum miejskie - obie atrakcje w pełni darmowe. Ale najbardziej podobał mi się ocean z plażą pełną muszelek. Sobotnie popołudnie natomiast spędziłem na sąsiednich wzgórzach - Port Hills'ach.

Gorce - szlakiem wież i krokusów



W ostatnim czasie w Gorcach powstało kilka nowych wież widokowych, co było dobrym pretekstem, żeby się tam pojawić na majówkę ;) Gorce już kiedyś odwiedziłem, ale tylko na jednodniowej wycieczce przez Turbacz, więc poznałem tylko jeden grzbiet Gorców. A z Turbacza odbiega ich siedem. Warto więc pojawić się tam ponownie i poznać inne rejony, szczególnie mając do dyspozycji namiot. A żeby nie było nudno, trasę rozpoczynamy w Beskidzie Wyspowym.