Alpy - Punta Marinelli 3182 m



Alpy, marzenie chyba każdego, kto schodził już sporo naszych polskich gór. Góry inne niż nasze Tatry. Większe, wyższe, pokryte śniegiem i lodem przez cały rok. U nas tego nie ma. Do tej pory przez Alpy jedynie przejeżdżałem kilkukrotnie w drodze na południe Europy, tym razem jednak pierwszy raz postawię swoje kroki na tutejszych szlakach.

Ponad Jacks Pass, w śnieżnym świecie Nowej Zelandii



Zima w Nowej Zelandii. To, że śniegu jest dużo, wiedziałem po wycieczce, którą odbyłem 3 dni wcześniej na Mount Isobel 1319 m. Tym razem miałem jechać tylko z Kasią, więc chcieliśmy wypożyczyć rakiety śnieżne, by nasza wędrówka przebiegła w wygodniejszy sposób. Niestety to się nie udało, gdyż wypożyczalni brak, a jedyna jaką znalazłem oferowała wypożyczenie rakiet w pakiecie z... przewodnikiem. Nie skorzystałem i postanowiliśmy, że jakoś damy radę bez nich. Za to z pewnym oryginalnym dodatkiem w plecaku ;-)

Gerlach 2655 m - Drogą Martina



Gerlach mierzy 2655 m., co czyni go najwyższym zarówno w Tatrach, jak i całych Karpatach. A co najwyższe, to znane i popularne. W tym przypadku jest to jak najbardziej uprawnione stwierdzenie, bo każdego roku odwiedza go wielu ludzi. Najpopularniejsza i najłatwiejsza droga prowadzi przez Wielicką i Batyżowiecką Próbę. Mnie jednak od zawsze ciekawiła Droga Martina. Trudniejsza, dłuższa, ale ponoć ciekawsza. I pewnego razu złożyło się kilka czynników, dzięki czemu mogłem sprawdzić, czy ta droga rzeczywiście jest ciekawa.

Avalanche Peak 1833 m - Wśród papug w sercu Alp Południowych



Avalanche Peak był jednym z naszych celów, którego odwiedzenie planowaliśmy jeszcze w Polsce przed wyjazdem. Kasia była już na nim latem, teraz chciała zobaczyć jak to miejsce wygląda zimą. Leży ponad Arthur’s Pass, więc miejsce tym bardziej do odwiedzenia ;) Dodatkową atrakcją są żyjące tam górskie papugi.

Torlesse Range - Castle Hill Peak 1998 m



Zima trwa w najlepsze. W górach nie brakuje śniegu, mrozu, a ośnieżone okolice zapewniają bajeczne widoki. Z takim też nastawieniem jechałem na kolejną wycieczkę - nie zrażając się prognozami mówiącymi, że ma być pochmurnie, z opadami deszczu i śniegu.
Celem miał być ciekawy szczyt o nazwie Castle Hill Peak. Ciekawa jest też jego nazwa, gdyż większość szczytów ma w nazwie albo Hill, albo Peak - ten jest wyjątkowy i ma obie te nazwy ;)

Hanmer Range - Mount Isobel 1319 m. Zima przyszła nad Pacyfik



W końcu przyszła prawdziwa zima. Przez Nową Zelandię przeszedł niż z niższą temperaturą i opadami śniegu nawet na nizinach. Oczywiście padało dosłownie wszędzie, tylko nie w Christchurch. Nawet w gazetach były nagłówki w stylu "Dlaczego w Christchurch nie padał śnieg" ;) Ale wszędzie indziej śnieg był, na weekend pogoda szykowała się świetna, więc kierunek mógł być tylko jeden - Alpy Południowe!

Banks Peninsula - Mount Herbert na bis



W weekend miałem jechać gdzieś w wyższe partie Alp Południowych, jednak prognoza przewidywała bardzo silny wiatr, więc nastała zmiana planów. Jako cel awaryjny został obrany Mount Herbert, czyli góra, na której byłem 2 dni wcześniej. Lecz tym razem z innej strony.

Banks Peninsula - Mount Herbert 919 m



Będąc w Christchurch ciągle widzimy wznoszące się nad miastem Port Hillsy i trochę wyższe góry na Banks Peninsula. No, ale przecież nie może być tak, że tylko na nie patrzymy - trzeba je odwiedzić! A czemu by nie zacząć zwiedzania od wejścia na najwyższy szczyt Półwyspu Banksa i zobaczyć jak tam wygląda początek nowego dnia?

Craigieburn Range - Red Hill 1641 m, czyli Alpy Południowe czas poznać



Jako, że jest zima, a po kilku nowozelandzkich wycieczkach nadal mam deficyt związany z ilością widzianego śniegu, to tym razem jako pasmo do odwiedzenia wybieram Craigieburn Range. Jest częścią Alp Południowych, a swoim charakterem przypomina nasze Tatry Zachodnie. Ponieważ leży dosyć mocno na południe od głównego łańcucha Alp, zapewnia piękne widoki. No i na nie właśnie liczę.

Godley Head - wycieczka po klifach



Kolejnym naszym celem miało być zobaczenie latarni na końcu świata na półwyspie Godley Head. Chcieliśmy tam dość z dzielnicy Sumner przez Scarborough Track, Scarborough Walk oraz Godley Head Walkway. Swoje plany musieliśmy mocno zmodyfikować. Trochę zabawy zepsuło trzęsienie ziemi, które w lutym tego roku zniszczyło część nabrzeża, a wraz z nim nadbrzeżne ścieżki.