Cadini di Misurina



Przeglądając mapę rejonu Tre Cime, łatwo zauważyć niewielki rejon, przecięty kilkoma niedługimi szlakami. Mowa o masywie Cadini di Misurina. Leży on na południe od Tre Cime i praktycznie się z nim styka w okolicy Rifugio Auronzo.

Piątek, 12 lipca 2019

Misurina, 120, Rifugio Col de Varda, 117,Rifugio Fratelli Fonda Savio, 115, Misurina

Cadini di Misurina nie jest raczej zbyt znanym rejonem Dolomitów. Zresztą, kto z Was kojarzył ten masyw wcześniej? No właśnie. Jest mały, tuż obok leży symbol Dolomitów, czyli opisywane już wcześniej na blogu Tre Cime. Kto bowiem będzie chodził po jakichś mało znanych górkach, kiedy obok ma tak rozpoznawalny symbol? My jednak nie dajemy się zwieść pozorom i postanawiamy zobaczyć co do zaoferowania ma Cadini di Misurina.

Z kempingu ruszamy wcześnie, tuż przed świtem, ponieważ na popołudnie prognozowane są deszcze, chcemy wykorzystać dobrą pogodę. Najpierw obchodzimy Lago di Misurina, by przy jego południowym brzegu rozpocząć podejście do Rifugio Col de Varda (2115 m). Podejście wiedzie zygzakującym szlakiem, my jednak część drogi pokonujemy idąc na wprost, ścieżką pod wyciągiem. To pozwala zaoszczędzić trochę czasu. Pod schroniskiem wychodzimy ponad las i pojawia się widok na najwyższa w Dolomitach Marmoladę.


Ta płaska, ścięta góra w środku to Monte Piana.


Gruppo del Cristallo


Gdy my szykujemy się do dalszej drogi, ze schroniska wychodzi duża grupa młodzieży i zaczyna zejście do Misuriny. My tymczasem idziemy szlakiem wiodącym piargiem, pod zachodnim zboczem Cima Ciadin di Misurina.


Widoki, całkiem ładne ;)


Pierwsza część trasy kończy się na Forcella di Misurina. Jest to wąska przełęcz na wysokości 2395 m. Widoki co prawda mocno ograniczone, ale coś można dojrzeć.


Sorapis


Na zejściu pojawiają się pierwsze ubezpieczone stalową liną odcinki. Ogólnie szlak nie jest trudny, ale zestaw ferratowy warto ze sobą mieć, bo jest do czego się wpiąć.


Schodzimy do szerokiego żlebu wypełnionego piargiem, jednak nim idziemy tylko kawałek i zaczynamy wspinanie na Torre del Diavolo. Szlak jednak nie wiedzie na sam wierzchołek.
Okolica Forcella de la Neva.





Widoki spod Torre del Diavolo są bardzo ciekawe. Widać kilka strzelistych szczytów i leżące za nimi Tre Cime di Lavaredo.




Do schroniska Rifugio Fratelli Fonda Savio jest już niedaleko i szybko się tam pojawiamy. Tu spędzamy dłuższy czas na drugim śniadaniu i obserwując dużą grupę włoskich turystów. Ich lonże zwracają uwagę ;)


Kawałek powyżej schroniska jest punkt widokowy, z którego widać Tre Cime.


To jest chyba Cima Cadin di San Lucano.


My w planie mamy jeszcze zejście doliną do Misuriny.


Gdzieś tam z prawej strony schodził nasz szlak.


Rozległa dolina.


Swoją drogą, pomimo, że to dolina, to bardzo mi się spodobała. Ładnie prezentowały się te szczyty w jej otoczeniu.




Była to krótka wycieczka, której charakter można określić jako tatrzański. Najpierw spore podejście, potem przejście przez kilka przełęczy i ponowne zejście prawie w to samo miejsce. Taka klasyczna pętelka. Można też trasę wydłużyć i zakończyć ją po przejściu całego masywu przy Rifugio Auronzo już u stóp Tre Cime. Ferrata, którą mijamy na tym odcinku, jest łatwa. Powiedziałbym, że jest łatwiej niż na Orlej Perci.

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/bePGYtuiEkRTRdUeA

Komentarze

  1. Turyści włoscy z fotki full professional :D Jak by to byli Polacy, byliby w klapkach i z reklamówkami z Biedry? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to byli Polacy, od razu byłby hejt z jakim to sprzętem wybierają się na ferraty ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza