Lubomir, Lubogoszcz i Wierzbanowska Góra


Powodem wyjazdu w Beskid Wyspowy była chatka ;) To już drugi wyjazd w Beskidy w tym roku, gdzie celem był nocleg w chatce. Tym razem chodziło o chatkę na Wierzbanowskiej Górze, koło której już kiedyś przechodziłem podczas przejścia Małego Szlaku Beskidzkiego, jednak wtedy nie dane mi było do niej wejść ;) Od tego czasu, chatka znacznie poprawiła swój stan, dzięki działaniom pewnej grupy z Krakowa.

Niedziela, 6 marca 2022

Pcim, , Działek, , Wierzbanowska Góra

Z Kasią ruszamy z Wrocławia o 6:03 pociągiem IC do Krakowa, tam mamy 40 minut do autobusu, więc zdążamy jeszcze odwiedzić knajpkę na drugie śniadanie. Jako punkt startu obieramy Pcim. Wieś w województwie małopolskim, która stała się słynna w całej Polsce za sprawą pewnego Pana Daniela ;)

My jednak dużo czasu tam nie spędzamy, tylko ruszamy powoli na Krzywicką Górę. Tuż po wyjściu z zabudowań pojawia się śnieg. Nie jest go dużo, ale wyraźna warstwa pokrywa wszystko dookoła.

Krzywicka Góra widoków nie zapewnia, bo jest całkowicie porośnięta lasem. Tutejszą atrakcją jest za to Wielki Kamień, do którego prowadzi krótka znakowana ścieżka. Jest to piaskowcowy kamień odsłonięty na skraju niszy osuwiskowej.

Wracamy na czerwony szlak i ruszamy do Schroniska na Kudłaczach. Do środka jednak nie zachodzimy, bo dużo ludzi kręci się po okolicy, tylko idziemy dalej na zaliczany do Korony Gór Polski Lubomir.
Pod szczytem Łysiny (891 m n.p.m.) robimy dłuższą przerwę na jedzenie, a później chwilę przerwy na widoki z punktu, zlokalizowanego pod szczytem Lubomira.

Sam Lubomir (904 m n.p.m.) jest całkowicie w lesie, więc widoków brak. Za to leśny klimat zakłóca spory budynek obserwatorium astronomicznego. Jako że szczyt uznawany jest za najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego wg KGP, to i ludzi sporo się na nim pojawia.
Schodzimy do Parylówki, mijając kilka ciekawych tablic informacyjnych związanych z astronomią.

Stąd mamy ostatnie podejście dzisiejszego dnia na Wierzbanowską Górę.

Tam mamy nasz cel. Zostawiamy rzeczy w chacie i idziemy po drewno.



Po obiedzie trochę jeszcze siedzimy zanim pójdziemy spać. Topimy też dodatkową porcję śniegu na wodę, korzystając z pieca. W chatce na pewno trzeba uważać na myszy, których jest tam sporo, patrząc po śladach. Dlatego na noc plecaki podwieszamy, a jedzenie chowamy do przygotowanej skrytki.

Widać, że jeszcze trochę pracy przed ekipą zajmującą się tą chatką. Jednak widać też, że dużo pracy już włożyli w to miejsce. Oby tylko wszyscy użytkujący chatkę umieli o nią zadbać.

Poniedziałek, 7 marca 2022

Wierzbanowska Góra, , Przełęcz Wielkie Drogi, Kasina Wielka, , Mszana Dolna

Po śniadaniu ruszamy. Przez noc napadało trochę świeżego śniegu, który też przez jakiś czas nam towarzyszył. Jednak dosyć szybko przestał, a my mamy jedynie zachmurzone niebo.

Po dojściu do DW964 schodzimy ze szlaku. Nie chce nam się iść przez całkowicie zalesiony Dzielec, więc skracamy sobie drogę do Kasiny Wielkiej. Dzięki temu mamy ładny widok na Lubogoszcz.

Możemy też zobaczyć drewniany kościół św. Marii Magdaleny w Kasinie Wielkiej z 1678 roku.
Trochę mamy do przejścia asfaltem zanim trafiamy na odbicie szlaku na łąkę i do lasu. Czeka nas ostatnie dosyć strome podejście, podczas którego wraz z nabieraniem wysokości zwiększa się ilość śniegu.

Na szczycie Lubogoszcza (968 m n.p.m.) zatrzymujemy się na dłuższą chwilę.

Następnie idziemy dalej, a tu pojawia się nawet na chwilę słońce! Od razu robi się ładniej. Szkoda, że to tylko przez kilkanaście sekund, po czym chmury zakrywają całe niebo.
Wycieczkę kończymy w Mszanie Dolnej. Do Krakowa jedziemy busem, skąd mamy pociąg IC do Wrocławia, gdzie jesteśmy po 19tej.

Podczas tego krótkiego wypadu udało nam się odwiedzić kolejną chatkę, która była na mojej liście planów. Dodatkowo Kasi udało się wejść na Lubogoszcz, który podobał jej się ze względu na nazwę. Nie wiem, kiedy pojawię się ponownie w tych rejonach, bo obecnie nic mnie tam nie ciągnie, ale w przyszłości nie wykluczam ponownej wizyty w chatce :)

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/2mqwWSHnqjbeqvp99

Komentarze

  1. Chatka na WG czujna. Zazdraszczam noclegu w niej. Podczas przejścia MSB odpoczywałem w niej. Klimatem byłem zauroczony. Wyjątkowo szybko ogarnąłeś relację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zaskoczony tempem umieszczenia wpisu ;)

      Ja podczas przejścia MSB tylko ją oglądałem ze szlaku. Jakoś nie widziałem potrzeby odbijać do niej i robić tam przerwy - trochę wtedy czas mnie gonił ;)

      Usuń
  2. W chatce spałam kiedyś, wczesną jesienią. Ale czy był wtedy piec? Widać, że robi się z niej prawdziwa chatka, a nie szałas. Ciepło było? I co, już nie ciągnie Cię w Beskid Wyspowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie widzę tematu, który by mnie interesował w tym paśmie. Muszę znaleźć jakąś motywację, by go ponownie odwiedzić.

      Piec jest trochę dziwny, bo strasznie wolno grzała się na nim woda. Ciepło też trochę za szybko uciekało. Nam zimno nie było, ale też jakiegoś mrozu za oknem nie mieliśmy.

      Usuń
  3. O widzę, że moje tereny odwiedziłeś:) Lubomir i okolica to moje najbliższe góry. Od Lubomira zacząłem świadomą przygodę z KGP, szliśmy później dalej w stronę Wierzbanowskiej Góry, ale już nas czas gonił i zawróciliśmy. Kiedyś za Lubomirem był jeszcze drewniany szałas z napisem HILTON i pięcioma gwiazdkami:D Może to jego przerobili na chatkę?
    Byłe w tych okolicach dobre kilka - kilkanaście razy, ale do kamienia nie dotarłem.
    https://summitate.wordpress.com/2010/01/16/lubomir-czyli-tam-i-z-powrotem/ - już ponad 12 lat minęło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nie znam na tyle tych rejonów, by móc powiedzieć, jak wcześniej wyglądała ta chatka. W każdym razie za pewien czas (pewnie dłuższy), odwiedzę ją ponownie, by sprawdzić postępy w remoncie.

      Daleko od szlaku nie jest, wręcz tuż obok, więc przy kolejnej okazji warto odbić.

      Usuń
  4. Wyjątkowo słabo znam te rejony, a szkoda. Bardzo lubię takie puste szlaki.
    Nocleg w chatce - świetna sprawa. Oby, tak jak piszesz, wszyscy potrafili zadbać o porządek i docenić starania ekipy zajmującej się tym obiektem. Bądźmy dobrej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również Beskidy znam dużo słabiej niż Sudety, ale powoli poznaję różne miejscówki. W większości są warte odwiedzin ;)

      Usuń
  5. Ta chatka jest na mojej liście. Może uda się ją jakoś podłączyć do ewentualnego przejścia MSB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przy odpowiednim zaplanowaniu i chęci noclegu w tej chacie, da się ją odwiedzić przy okazji MSB. Bo jest wręcz na szlaku.

      Usuń

Prześlij komentarz