Powitanie wiosny na Żmiju



Kolejna wycieczka, w której głównym punktem był fajny biwak. Tym razem padło na Góry Sowie i Żmija, którego na oku miałem od wycieczki w 2019 roku. Wtedy co prawda myślałem o biwaku z namiotem, ale wyszło trochę inaczej ;) Było trochę bliżej natury, a szczegóły poniżej.

Środa, 23 marca 2022

Bielawa, Leśny Dworek, , Bielawska Polana, , Żmij

Szukałem pomysłu na krótki wyjazd. Wczesną wiosną bywa to kłopotliwe, bo wyżej jest jeszcze śnieg, który utrudnia wędrówkę, a nawet w niższych partiach często zdarzają się jakieś płaty czy nawet całe pola śnieżne. Gdy śnieg jest miękki, przemacza buty i zapadamy się podczas marszu. Za to, gdy jest twardy, trzeba mieć na nogach raczki, bo inaczej robimy za kandydatów do tańca z gwiazdami. Dlatego też odpuściłem wyjazd rowerowy, bo obawiałem się leżącego śniegu, a i tak ograniczyłem się do niższych sudeckich pasm, by nie trafić na nieprzyjemny, mokry i przepadający śnieg. Wtedy przypomniałem sobie, że cały czas czeka na realizację projekt noclegu na Żmiju, który w obecnych warunkach wydaje się być idealnym pomysłem.

Do Bielawy jadę pociągiem KD. Jest to pierwszy raz, gdy jadę tą linią, przejętą przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i wyremontowaną pod koniec 2019 roku. Wcześniej kursy pociągów pasażerskich zawieszono tutaj w 1977 r., a towarowych w 2001 r. Fajnie, że trwają remonty kolejnych linii umożliwiających dotarcie w ciekawe miejsca.

Idę przez miasto w stronę gór, do Leśnego Dworku, gdzie jest węzeł szlaków oraz pętla autobusu miejskiego. Tu wchodzę w las, którym powoli idę wzdłuż strumienia Bielawica. Najpierw po płaskim, następnie robi się dosyć stromo. Gdy wchodzę do lasu, mijam zamknięty szlaban, jakich wiele mija się na tego typu leśnych drogach. Tym razem jednak trafiłem na sytuację, dla której jest on tam postawiony. Z góry zjeżdżał samochód, którego kierowca mocno się wkurzył, że szlaban jest zamknięty i będzie musiał wrócić się tak, jak przyjechał. Cóż, jakoś nie było mi go szkoda.
W momencie gdy wchodzę na szeroką drogą na zboczach Końskiej Kopy (791 m n.p.m.), pojawia się śnieg. Tego się trochę obawiałem, bo nie jestem przygotowany na biwak w śniegu, ale mam nadzieję, że taka sytuacja jest tylko po północnej stronie, a ja planuję biwak po południowej stronie gór.

I rzeczywiście, gdy tylko zbliżam się do Bielawskiej Polany obchodząc Końską Kopę od południa, to i śnieg znika. Na polanie jest już tylko parę łat śniegu, ale jest inny problem - strasznie wieje, a ja chcę zrobić ognisko na odsłoniętym szczycie. No nic, znajduję awaryjne miejsce na przełęczy i ruszam na Żmija.

Żmij (887 m n.p.m.) to niewybitny wierzchołek położony niedaleko Kalenicy. Nie jest tak znany, gdyż nie prowadzi na niego znakowany szlak, chociaż przechodzi on dosłownie kilkadziesiąt metrów od szczytu. Można na nim znaleźć grupę skał i polankę z ładnym widokiem na południe.

Ta polanka jest właśnie moim dzisiejszym celem. Jest tam też krąg ogniskowy, a w okolicy rośnie parę krzaków kosodrzewiny. Ciekawe kto ją tu zasadził, bo przecież w tych rejonach naturalnie nie występuje.

Z rozkładaniem się na nocleg na razie się wstrzymuję, bo mocno wieje. Żeby mieć jakieś zajęcie, zaczynam jednak zbierać opał. Z czasem wiatr słabnie, więc rozpalam ognisko oraz rozkładam materac i śpiwór. Namiotu ani tarpa nie brałem, bo szans na deszcz nie ma, więc nie ma sensu nosić zbędnych rzeczy.

Czas na obiad, a później kolację, bo tą krótką wycieczkę zacząłem w Bielawie o godzinie 12, więc zdążyłem zgłodnieć dwukrotnie ;) Była karkówka, udko z kurczaka, jak i domowa kiełbasa :)
Więcej dzisiaj siedzę nad ogniem niż wędrowałem, ale potrzebuję trochę odpocząć po paru dniach pracy, w tym nockach. Dzięki temu mogę nacieszyć się zaletami wiosny.
Ze Żmija widoki są mocno ograniczone przez drzewa, jednak można zobaczyć Góry Stołowe oraz Wzgórza Włodzickie.

Słońce powoli zachodzi, ja jednak nie chowam się do śpiwora. Nadal jest przyjemnie, temperatura nie spada jakoś bardzo, a przestało wiać. Przed snem jeszcze długo obserwuję gwiazdy.



Jest to świetne miejsce na biwak!


Czwartek, 24 marca 2022

Żmij, , Kalenica, , Wielka Sowa, , Stara Jodła, , Rościszów

Po śniadaniu ruszam na Kalenicę. Nie zajmuje to dużo czasu i mogę wejść na wieżę widokową. Widać po niej, że lata świetności ma już dawno za sobą, ale jeszcze można na nią bezpiecznie wejść. Ciekawe kiedy zostanie zamknięta, bo niektóre metalowe płyty na jej podestach robią nieciekawe wrażenie.
Widoki są dzisiaj słabe, bo przejrzystość powietrza kiepska, ale Wielką Sowę dostrzegam ;)

Na zejściu na Zimna Polanę robi się zimno i biało ;)

Najtrudniej było mi zejść zboczami Rymarza, gdzie szlak przechodzi skrajem wyciągu narciarskiego. Zbity śnieg nie ułatwiał zadania, ale udało mi się przekroczyć śnieżny płat, a później już nie było problemu podczas zejścia na Przełęcz Jugowską. Przy okazji w tym rejonie dostrzegłem ciekawy bezszlakowy wariant na kolejny raz.

Na Przełęczy Jugowskiej, przy parkingu już witają mnie informacje o zamknięciu wieży widokowej na Wielkiej Sowie. Zamknęli ją w sierpniu 2021 i wg planu ten stan rzeczy ma potrwać do maja 2023 roku. Warto zauważyć, że poprzedni remont skończył się w 2006 roku, więc wystarczył na 15 lat. Coś krótko...


Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) i wieża w rusztowaniach. Na dłużej zasiadam na ławeczce i jem drugie śniadanie. Ludzi dużo nie ma, bo kręcą się raptem 4 osoby, więc bardzo spokojnie. Szkoda, że widoków brak, ale i tak widoczność dzisiaj słaba, więc aż tak nie żałuję.
Teraz czeka mnie jeszcze zejście do Rościszowa, skąd autobusem miejskim jadę do Dzierżoniowa.

Na dworcu kolejowym mam jeszcze chwilę do pociągu powrotnego do Wrocławia, więc zachodzę na zupę do stacyjnego baru, utrzymanego w klimacie świata Harrego Pottera.

Krótka, wiosenna wycieczka zakończona. Można powiedzieć, że było to powitanie wiosny, bo przecież dopiero co była równonoc. Warunki przywitały mnie bardzo wiosenne, dając nadzieję że wiosna w tym roku będzie ładna.

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/ZVPwCVrpMeFdEZkd9

Komentarze

  1. Coś podobnego też planuję, dojeżdżając pociągiem do Bielawy i stamtąd w Góry Sowie. Fajna taka spokojna wycieczka i dłuugi biwaczek na polance. Mnie ciągle kusi pójść w góry na jakiś biwak, ale ciągle nie mogę się przekonać, może dlatego, że nie chciałbym sam spędzać nocy w lesie :D
    Co do wieży na Kalenicy właśnie ją zamknęli, kilka dni temu mignęła mi informacja na fejsbukowych grupach, ma być jej remont. Ostatnio na Kalenicy byłem w 2018 r. i ta wieża nie wyglądala już najlepiej. Dobrze jednak, że Niemcy zrobili ją metalową, gdyby była drewniana dawno jużby nie było po niej śladu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja jeszcze tej informacji nie widziałem, ale jeśli to prawda, to fajnie że chcą remontować. Ona już od dawna wyglądała jakby miała się rozpaść, ale jednak się trzymała ;)

      Nad Bielawą jest parę ciekawych szczytów na biwaki. Sam mam jeszcze jedno miejsce na nocleg z krótkim podejściem na oku :)

      To musisz znaleźć towarzystwo, zawsze raźniej :) Inna sprawa, to w lesie sam nie będziesz. Potowarzyszą Ci dziki, wilki i niedźwiedzie :D

      Usuń
  2. Żmij faktycznie jest doskonałym miejscem na biwak. Zdjęcie jako "wstępniak" bardzo mnie się podoba, ma swoisty klimat. Przywrócenie połączenia kolejowego z Bielawą jest extra! Red, jak się spikniemy kiedyś na wspólnym biwaku, zamawiam dwa pęta swojskiej giętej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz pociągiem możesz nawet do Sobótki dotrzeć. Nowa opcja się pojawiła ;)

      Myślę, że coś w plecaku się znajdzie :) Powiem szczerze, że nie pamiętam już kiedy ostatnio miałem z ogniska taką zwykłą, sklepową śląską. Jednak własna wygrywa :)

      Usuń
  3. O ognicha mi brakowało na moim pierwszym biwaku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można mieć od razu wszystkiego :) Kolejnym razem już pewnie pomyślisz i o ogniu. Najważniejsze, że udało Ci się wybrać na biwak, który się spodobał. Obyś miał jak najwięcej okazji do takiego spędzania czasu :)

      Usuń

Prześlij komentarz