Głazy Krasnoludków


Po zeszłotygodniowym wyjeździe w Tatry, szukaliśmy tym razem czegoś spokojniejszego. Głównym założeniem było dogodne miejsce na ognisko, z łatwym i krótkim dojazdem. Dosyć szybko w rozważaniach pojawiły się Góry Stołowe, jednak pierwotnie zakładana lokalizacja okazała się mało dostępna transportowo - na linii Polanica-Zdrój - Kudowa-Zdrój trwa remont i dojazd jest utrudniony. Dlatego też wybieramy północną część Gór Stołowych, czyli Zawory.

Piątek, 13 sierpnia 2021

Boguszów Gorce, Grzędy, Gorzeszów, Głazy Krasnoludków

Naszym miejscem noclegowym będzie dzisiaj wiata pod Gorzeszowskimi Skałkami. Miejsce jest mi znane, jednak nie pamiętam jakiej wielkości jest sama wiata, dlatego też biorę tarpa, gdyż prognozy pogody mówią o burzy i deszczu.
Skałki Gorzeszowskie to grupa skał piaskowcowych położonych w obrębie Rezerwatu przyrody Głazy Krasnoludków na północnej krawędzi Zaworów, nad potokiem Janiszówka. Formy skalne mają od 5 do 17 metrów wysokości i ciągną się na długości 1,2 km.

Z pociągu wysiadamy na przystanku Boguszów-Gorce Zachód i ruszamy w stronę Gorzeszowa. Po drodze mijamy Grzędy, Kochanów i Gorzeszów. W tej ostatniej wsi opuszczamy asfalt i utwardzoną drogą jedziemy pod Gorzeszowskie Skałki. Tu znajdujemy dużą wiatę, w której będziemy nocować. Jest na tyle duża, że nie ma sensu rozkładać tarpa. Rozkładamy rzeczy i idziemy szukać drewna na ognisko. Ogień rozpalamy koło 20tej, by zdążyć zjeść przed burzą.

Gdy tak siedzimy przy ognisku, na sąsiednim parkingu pojawia się camper, ale jego użytkownicy się nie pokazują.

Gdy wytworzyło się już wystarczająco dużo żaru, wyciągam swoją kratkę i możemy zacząć szykować kolację. A dzisiaj będzie urozmaicone menu.

Domowy chleb i własnoręcznie zrobione kiełbaski wiedeńskie. Myślę, że jesienią częściej będę brał ze sobą własną kiełbasę :)

Łosoś, też całkiem nieźle wyszedł.

No i karkówka. Jak dla mnie król na grillowym stole.

Niestety koło 22 przyszła burza. Na szczęście była krótka, bo tylko o nas zahaczyła swoją krawędzią, a jej środek przeszedł nad Czechami. Dlatego też mogliśmy wrócić do ogniska i wrzucić jeszcze ziemniaki do żaru.
Przy ogniu siedzimy długo, dopiero przed 3cią chowamy się do śpiworów. Cały czas miałem nadzieję, że niebo się oczyści z chmur i będziemy mogli poszukać spadających Perseidów. Niestety tym razem nie było szans na obserwację nieba.

Sobota, 13 sierpnia 2021

Głazy Krasnoludków, , Chełmsko Śląskie, Lubawka, *rower ER-6, Janiszów, Raszów, Wielka Kopa, Pod Wielką Kopą, , Marciszów

Po śniadaniu ruszamy przejść się wśród skałek.



Żółty szlak wiedzie u podnóża skał.

Jednak nie ma żadnego problemu, by wyjść na ich górną część i pospacerować ich wierzchowiną.
Niczym w tej bardziej znanej części Gór Stołowych.



Tymczasem po przejściu kilkunastu metrów na północ, wychodzimy na pole. Z tej strony zupełnie nie widać, czego można się spodziewać po przejściu dwudziestu metrów w głąb lasu.





Niektóre ściany mają bardzo ładną wysokość.


Te kolumny kojarzą mi się z czeską stroną Gór Stołowych.

Wracamy do wiaty, pakujemy plecaki i torby, i jedziemy. Początkowo czeka nas przyjemny zjazd do Olszyny, a później przejazd do Chełmska Śląskiego. Zatrzymujemy się na rynku, by w sklepie uzupełnić zapasy na drugie śniadanie.
Nad nami góruje barokowy kościół Świętej Rodziny z XVII w.
Zespół domów tkaczy, tzw. "Dwunastu Apostołów" z 1707 r.

Jedziemy do Lubawki. Stąd chcemy jechać szlakiem rowerowym ER-6 na północ wzdłuż Bobru.



W Błażkowej zatrzymujemy się w wiacie przy słupie granicznym z 1577 r. Ustalał on granicę między dobrami należącymi do Klasztoru Cystersów i rodziny von Zedlitz zu Lomnitz.

Po przejechaniu przez Janiszów trafiamy na ścianę. Dokładniej to na budowę drogi S3, której nasyp przeciął polną drogę. Niestety nie ma szans na kontynuowanie jazdy śladem drogi rowerowej, więc zmieniamy plany i jedziemy do Raszowa, wsi położonej u podnóża Wielkiej Kopy, najwyższego szczytu Rudaw Janowickich.

Jeżeli kogoś ciekawi jak wygląda sytuacja z niebieskim szlakiem na zachód od Kamiennej Góry, to śpieszę z informacją, że do końca 2022 r. nie ma możliwości przejścia.

My zaczynamy podjazd zboczem Wielkiej Kopy. Na sam szczyt nie wjeżdżamy, tylko drogą poniżej wierzchołka objeżdżamy górę do Przełęczy pod Wielką Kopą. Stąd zjeżdżamy do Zielonego Stawu, koło którego zasiadamy na jedzenie.

Później krótki postój nad Purpurowym Jeziorkiem, do którego dostajemy się szlakiem rowerowym. Na odcinku, gdzie wiedzie wspólnie ze szlakiem pieszym, musimy bardzo uważać na spacerujących ludzi, bo jest pogodna sobota, więc i turystów dużo.

Do Marciszowa mamy w dół, więc szybko się tam pojawiamy. Mamy jeszcze czas na lody, nim udamy się na dworzec.
W pociągu rowerów już trochę stoi, ale udaje nam się jeszcze zmieścić. W tygodniu wycieczki rowerowe są bardziej komfortowe, bo łatwiej zmieścić się do pociągu powrotnego do domu ;)

Gorzeszowskie Skałki/Głazy Krasnoludków to bardzo ciekawa formacja. Warto je zobaczyć jako uzupełnienie tych najbardziej znanych rejonów naszych Gór Stołowych. Myślę, że jeśli komuś podobały się Skalne Grzyby, to i tu nie będzie zawiedziony. Podczas wycieczki odkryciem dla mnie było również to, że jeśli wykorzysta się rower, to Rudawy Janowickie stają się pasmem całkiem bliskim dla Sudetów Środkowych :)

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/YscyAsabHCLttUSN6

Komentarze

  1. Imprezowe menu na najwyższym poziomie! Przy nadarzającym się wspólnym melanżu liczę na poczęstunek kiełbasek wiedeńskich "hand made" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Menu rzeczywiście jedno z lepszych, jakie można sobie zaserwować :)

      Kto to wie co się pojawi przy ogniu następnym razem ;) W każdym nie powinieneś być zawiedziony.

      Usuń

Prześlij komentarz