Gánok 2462 m n.p.m. - z Gankowej Przełęczy



Prognozy na weekend były więcej niż dobre. Zero opadów, brak wiatru, bez burz, słońce, ciepło. Do tego szykowało mi się wolne w pracy, więc kierunek mógł być tylko jeden - Tatry! Nad celem długo się zastanawiałem, ale ostatecznie padło na Ganek, bo to jeden z trzech ostatnich szczytów, których brakuje mi do Wielkiej Korony Tatr. Jako dopełnienie weekendu postanowiłem zrobić sobie długą przechadzkę do Polski.

Sobota, 1 sierpnia 2020

Dojazd do Popradskiego Plesa to FlixBus do Zakopca, bus na Łysą Polanę, słowacki autobus do Starego Smokowca i na koniec elektriczka. W Starym Smokowcu muszę trochę czekać, bo autobus przyjeżdża niedługo po odjeździe poprzedniego kursu elektriczki, a w Zakopcu busy niezmiennie jeżdżą na zasadzie "odjeżdżamy jak będzie pełny" ;)

Z przystanku Popradské pleso nad staw o tej samej nazwie czeka mnie godzinne podejście asfaltem. Do tej pory przejścia tym odcinkiem bardzo mi się dłużyły, jednak tym razem, idąc w dzień i wyspanym, mija szybko i nawet nie wiem kiedy zjawiam się pod hotelem. Tu chwila przerwy na kofolę :)


Długo nie siedzę, jedynie tyle by wypić kufel i ruszam szlakiem w stronę Osterwy. Dość szybko w odpowiednim miejscu odbijam na ścieżkę prowadzącą do Doliny Złomisk.

Po wejściu w wyższą część doliny ukazują mi się ograniczające ją szczyty.


Ganek i szeroka Gankowa Przełęcz


Od lewej Mały Ganek, Ganek, Gankowa Przełęcz, Rumanowy Szczyt


Gankowa Przełęcz, Rumanowy Szczyt, Żłobisty Szczyt


Żłobisty Szczyt, Zachodni Szczyt Żelaznych Wrót, Śnieżna Kopa, Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót


Wschodnie Żelazne Wrota i Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót


Gdy się odwrócić, to ładnie widać Grań Baszt z Szatanem


Złomiska Rówień i Zmarzły Potok


Wychodzę do Rumanowej Dolinki i zaczynam szukać żlebu, którym mam iść w górę. Gdy szedłem niżej, był doskonale widoczny, jednak z bliższej odległości przez jakiś czas ciężej było go odnaleźć. Jednak po jakimś czasie ponownie go dostrzegam i bez problemów wychodzę na Gankową Przełęcz.
Rzeczony żleb z charakterystycznymi płytami ograniczającymi go od lewej strony.


Widok na Szarpane Turnie, smoczy Szczyt i Wysoką.


Górna część żlebu wyprowadzającego na Gankową Przełęcz.


I spojrzenie w dół.


Na przełęczy jest sporo miejsca, by wygodnie usiąść. Tylko siedząc trzeba uważać, by nie wychylić się za bardzo na stronę Kaczej Doliny, bo tam zieje strome urwisko ;)


Do szczytu nie jest już daleko, w przewodniku twierdzą, że 20 minut. Idzie się granią lub po jej lewej stronie. Trudno nie jest (0/0+), jedynie miejscami ekspozycja może robić wrażenie.






Widoczny już szczyt Ganku.


Widok w stronę Grani Kończystej


Szeroka Stwolska Przełęcz i Kończysta


Rysy i Niżnie Rysy


Przez jakiś czas widziałem także glorię na chmurach poniżej.


Gerlach


Po lewej Szeroka Jaworzyńska, w tle Tatry Bielskie, Jagnięcy Szczyt


Mała Wysoka, Baniasta Turnia, Staroleśny Szczyt, Sławkowski Szczyt


Młynarz, Ciężki Staw


Durny Szczyt, Łomnica


Rumanowy Szczyt, Żłobisty Szczyt. W tle grań Kończystej


Fotka szczytowa ;)


Przez większość dnia niebo było bezchmurne, jednak w pewnym momencie mojego pobytu na szczycie pojawiają się chmury, które jednak szybko się rozchodzą, więc nie przeszkadzają w podziwianiu okolicy. Siedzę tam dosyć długo, bo nie śpieszę się dzisiaj, pogoda ma być pewna, więc w spokoju można oglądać okolicę. Najwięcej ludzi oczywiście siedzi na Rysach, które przeżywają istne oblężenie. Tu jest spokojniej, prócz mnie jest czteroosobowa ekipa ze Śląska, która weszła kilka minut po mnie.

Po dłuższym czasie schodzę. Ostatnie metry zejścia na Gankową Przełęcz.

By nie było nudno, schodzę inaczej niż podchodziłem. Zamiast odbić do żlebu, którym podchodziłem z dołu, postanawiam zejść bezpośrednio w dół z Gankowej Przełęczy. O ile trudno nie jest, to muszę bardziej uważać, bo bywa stromo i w kilku miejscach krucho. Jeżeli ktoś by się zastanawiał jak iść, to jednak lepiej skorzystać z drogi, jaką podchodziłem. W dole widoczny Rumanowy Staw.


Widok w stronę Kończystej.


Siedząc w dolnej części Dolinki Rumanowej spędzam kolejna godzinę jedząc obiad i ustalając dokładny plan na jutro. No, ale trzeba iść, bo mimo że nic mnie nie goni, to jeszcze trochę do przejścia mam. Najpierw zejście Doliną Złomisk do Schroniska nad Popradzkim Stawem. Tam czas na zupę czosnkową i litr kofoli. Pomimo, że wody na trasie mi nie brakowało, to przy tym dzisiejszym upale kofola wchodzi idealnie ;)

Ale do zachodu coraz bliżej, więc wypadałoby zacząć szukać czegoś na nocleg, a w planie jest odwiedzenie koleby nad Hińczowym Stawem. Muszę jeszcze zdobyć trochę wysokości, idąc niebieskim szlakiem, który pnie się przez podcinający dolinę próg skalny.

Zachodzące słońce na zboczu Ciężkiego Szczytu


Spojrzenie ku wylotowi doliny spod Hińczowego Stawu.


Przy zachodzącym słońcu rozkładam się na nocleg. Gotuję jeszcze kolację i gdy zrywa się mocniejszy, zimny wiatr, chowam się w kolebie. Mimo, że w dzień było upalnie, noc jest chłodna.




Niedziela, 2 sierpnia 2020

Hińczowa Dolina, , Wyżnia Koprowska Przełęcz, , Koprowy Wierch, , Wyżnia Koprowska Przełęcz, , Ciemne Smreczyny, , Zawory, , Liptowski Koszar, , Kasprowy Wierch, , Kuźnice

Wstaję rano, już po wschodzie słońca, pakuję plecak i idę w stronę Koprowego Wierchu. Śniadanie jem dopiero na podejściu na Wyżnią Koprową Przełęcz, w miejscu gdzie pojawiło się słońce. Zawsze to cieplej ;)


Wyżnia Koprowska Przełęcz jest szeroka, jednak widokowo średnia. Tzn. nie jest źle, ale po wejściu na Koprowy dużo lepiej, więc warto poświęcić te dodatkowe 30 minut ;)

Kozi Wierch, Granaty, Szpiglasowy Wierch, Miedziane


Widać Czerwone Wiechy, Giewont, Świnicę, Babią Górę i Niżni Ciemnosmreczyński Staw


Widok na Szatana, Szczyrbski Szczyt, Wielkie Solisko


Tatry Zachodnie bardzo ładnie się prezentują z tego szczytu


Grań Hrubego


Tomanowy Wierch Polski, Wielka Kopa Koprowa, Kominiarski Wierch


Na pierwszym planie Krzyżne Liptowskie, z prawej Bystra


Dobrze widoczny obryw na Niebieskiej Turni, przez który szlak ze Świnicy na Zawrat jest zamknięty już drugi rok.


Na Przełęcz wracam szybko, po drodze przyglądając się ścianom Mięguszowieckich Szczytów.


Teraz czeka mnie dzisiaj jeszcze długie przejście dolinami. Najpierw schodzę Hlińską Doliną do Ciemnych Smreczyn.


W rejonie połączenia z zielonym szlakiem nabieram wody i mijam wiatę.


Nie zatrzymuję się w niej, bo planuję zrobić dłuższą przerwę w kolejnej, która leży całkiem niedaleko, bo przy początku czerwonego szlaku do Ciemnosmreczyńskiej Doliny. Tu zasiadam na dłużej, gotując obiad i herbatę.




Dzisiaj dzień również jest upalny, chociaż gdy jestem wyżej to trochę wieje, jednak podczas przejścia dolinami w ogóle wiatru nie czuć.

Podejście na Zawory mija mi nadspodziewanie szybko. Może to kwestia długiej przerwy i obiadu? :)
Widok na Koprowy Wierch i Kobyli Stawek z przodu


Z Zaworów ładnie widać odchodzące od niego Liptowskie Kopy.


Zejście w dół dłuży się strasznie. Ale nie ma co się dziwić, jest długie i nudne. Dopiero w dolnej części pojawiają się ciekawe widoki na Główna Grań Tatr.


Podejście na Kasprowy także mi się dłuży. Tym razem to kwestia zmęczenia i mocno dającego się we znaki słońca. Wysokości muszę trochę ponownie zdobyć, a wychodząc na grań spotykam dużo turystów. Tym samym kończy mi się spokojny i cichy odcinek, gdzie przez większość czasu wędrowałem sam.


Siadam na chwilę, jednak szybko zaczynam zejście do Kuźnic. Mija szybko, a na dole wsiadam do busa, bo nie mam już ochoty na dorzucanie kilometrów podczas marszu asfaltem do miasta.
Na Krupówkach idę na obiad i siedzę czekając na FlixBusa do Wrocławia.

Wyjazd bardzo mi się udał. Pogoda dopisała idealnie, udało się wejść na Ganek, szczyt z Wielkiej Korony Tatr, dzięki czemu zostały mi już tylko dwa do odwiedzenia z tej listy. Widoki z Ganku są bardzo ciekawe, więc jeśli ktoś się zastanawiał czy warto go odwiedzić, to mogę powiedzieć, że jak najbardziej. Jedynie nie chciałbym znaleźć się na jego grani przy mokrej skale, ale to chyba oczywiste, że wtedy lepiej nie wędrować w takich miejscach. Późniejsze przejście przez trzy przełęcze pozwoliło mi zrobić trochę kilometrów i przewyższenia, a widoków również nie brakowało :)

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/DKuAmpEe5YYMV1Zy8

Komentarze

  1. A moja WKT leży... Ale już poczyniłam pierwszy krok rozbudzający - w biblioteczce znalazł się najnowszy przewodnik z pod pióra Marcisza. W sumie zawsze wydawało mi się, że ten Ganek to jest jednym z trudniejszych szczytów z tabeli, ale oglądając zdjęcia i czytając Twój opis chyba zmieniam zdanie. :) Kawał fajnego wypadu, no i ta kompresja! Dostępny czas wolny wypełniony po brzegi górami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem o tym przewodniku, ale jeszcze się nie przekonałem do niego do tego stopnia, by znalazł się u mnie na półce ;)

      Też miałem takie wrażenie, że często był przedstawiany jako trudny orientacyjnie, jednak wcale tak nie jest. Wystarczy dobrze poczytać opis w WHP, a najlepiej mieć go ze sobą, to problemów nie będzie. A jak jeszcze wcześniej się poogląda zdjęcia z podejścia, to nie powinno być trudno odnaleźć drogi. Oczywiście mówię o dobrej pogodzie.

      I przy okazji tego wypadu wyklarowały mi się dwa kolejne pomysły na męczące wypady tatrzańskie ;)

      Usuń
  2. Gratulacje! Coraz mniej do końca wielkiej 14:) Pamiętam jak wchodziłem na Ganek lata temu, pogoda też dopisywała przez cały dzień, ekspozycja przed szczytem na prawdę efektowna, później na deser był jeszcze Rumanowy. Ta wycieczka zapadła mi w pamięć jako wielkie WOW... w za ciasnych butach, dżinsach i po nocnej imprezie:D
    Koprowy też odwiedziłem... ostatni dzień 2013 roku - mleko i zero widoków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostały ostatnie dwa, mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się i je odwiedzić. Pamiętam tą waszą wyprawę na Ganek, jeszcze za czasów Gekonów :)

      Ja już wcześniej też na Koprowym byłem, najlepiej wspominam ze względu na widoki, wypad pod koniec listopada, w białym otoczeniu :) - https://www.goryponadchmurami.pl/2015/01/koprovsky-stit-2363-m-npm-wedrowka-w.html

      Usuń
  3. Ale widoki! Góry to góry, mają moc.
    O.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to jakaś abstrakcja. Chociaż...Może, gdyby, kiedyś, zabrał mnie ze sobą jakiś wyrozumiały vodca to wlazłbym jednak tam i siam, na coś fajnego pozaszlakowego. W końcu, kuźwa, kask posiadam :-) PS Dla mnie Zawory to jedna z piękniejszych przełęczy tatrzańskich i w ogóle miejsc w Tatrach (i Kobylia Dolina, i Zadna Ticha). PS2 No nie :przyglądając się ścianą Mięguszowieckich", raczej "ścianom" ;-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza