Deszczowo-słoneczne Tatry Zachodnie



Ponieważ pogoda nie pozwalała na nic w Tatrach Wysokich, przenieśliśmy się w Tatry Zachodnie w celu odwiedzenia nowych dla nas miejsc. W końcu nie można siedzieć tylko w schronisku cały czas.


Sobota, 29 czerwca 2013

Siwa Polana, , Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej, Bobrowiec, Przełęcz Bobrowiecka, , , Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej

Na dzisiaj w dalszym ciągu zapowiadają chmury i deszcz, więc wybieramy Dolinę Chochołowską jako nasz cel. Dojście do schroniska udaje się jeszcze przed deszczem, potem przeczekanie opadów i Vlado wyciąga mnie na tatrzański chaszczing, początkowo żlebem na Bobrowiec. Między drzewami czasem ukazują się jakieś tam widoki na okolicę


A wyżej, w okolicach Bobrowieckiego Upłazu Mnichy Chochołowskie prezentują się jeszcze lepiej niż z dołu doliny


Niestety ponownie zaczyna lać, a z wierzchołka nie widać nic prócz kilku metrów kamieni przed sobą. Po zejściu na Przełęcz Bobrowiecką czekam na resztę i przeszczęśliwy Vlado pyta się, czy nie było świetnie. Ja jednak nie podzielam jego szczęścia, gdyż przedzieranie się przez mokre kosówki i brak jakichkolwiek widoków ze szczytu nie jest tym co lubię. Nie po to jeżdżę w góry by oglądać chmury od środka ;-) Teraz pozostało już tylko zejście do schroniska, gdzie jemy kolację, a w tym czasie Kominiarski Wierch pokazuje się w świetle zachodzącego słońca. Uważni obserwatorzy zobaczą nawet tęczę wychodzącą ze szczytu


Niedziela, 30 czerwca 2013

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej, , , Przełęcz Bobrowiecka, Bobrowiec, Przełęcz Bobrowiecka, , , Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej, , Grześ, , Osobita, , Primula, , Ťatliakova chata, , Schron HS

Na ten dzień umawiam się z Vladem na wczesną pobudkę i ponowne wejście na Bobrowiec. Poranna próba mojego budzika na wcześniejszą pobudkę i jednocześnie wyjście nie znajduje zrozumienia, przez co najlepsze poranne zabarwienie nieba mogę sobie tylko wyobrazić przez drzewa. Na szczęście dzisiaj ze szczytu coś widać, są nawet mgły w dolinach




Następnie próbujemy znaleźć ścieżkę na Mnichy Chochołowskie, jednak okazuje się zarośnięta, przez co dojście tą drogą byłoby bardzo uciążliwe. ponieważ ta część naszego pomysłu nie ma szans na realizację, Vlado szuka punktu szczytowego, który ostatecznie udaje mu się znaleźć w środku największego krzaka kosodrzewiny w okolicy, co daje mu taką radość, jakby to był jakiś piękny widok, a to tylko kawałek zardzewiałego pręta. Szybko schodzimy na śniadanie do schroniska, a później bierzemy plecaki i ruszamy na Grzesia, z okolic którego widoki są już dużo lepsze


Zielony szlak w stronę Osobitej jest bardzo fajny. W wielu miejscach idzie się wśród polan jagód, czy paproci ponad metrowej wysokości. Jest również kilka fajnych, zarośniętych jeziorek. Ogólnie klimat taki mało tatrzański


Po pewnym czasie dochodzimy do polany szczytowej na wysokości 1510mm, z której ładnie widać zarówno Osobitą jak i odleglejsze szczyty Tatr




Następnie szybko dochodzimy do Przełęczy pod Osobitą, niedaleko której zostawiamy plecaki i na lekko udajemy się na szczyt ścieżką, na której w dalszym ciągu bez większych problemów widać stare znaki. Na szczycie chmury na chwilę się przewiewają ukazując imponujące skalne urwiska


Po zejściu ze szczytu schodzimy do Rohackiej Doliny, którą dochodzimy do Smutnej Doliny i idziemy nad Rohacki Staw Wielki, nad którym znajduje się zamknięty schron HS, więc przechodzimy przez płot i rozbijamy namiot obok, bo zaczął padać deszcz.

Poniedziałek, 1 lipca 2013

Schron HS, , , , Žiarske sedlo, , Baraniec, , Pribilina,
, , Nižná lúka

Rano wstajemy i pogoda zupełnie inne niż dnia poprzedniego.


A okoliczne góry pięknie się prezentują w porannym słońcu, więc zwijanie rzeczy trochę trwa. Podchodzą w górę Kasjopea wysyła mnie po wodę do „pobliskiego” źródła, które jak się okazało było sporo niżej i dalej niż nam się wszystkim wydawało ;-) Czym byliśmy bliżej Smutnej Przełęczy, tym mocniej wiało i było więcej chmur, więc na śniadanie zatrzymaliśmy się dużo niżej, ale z ładnym widoki9em na Baraniec


Podejście na Przełęcz Żarską upływa nam na podziwianiu zwierząt, zarówno tych latających


Jak i tych naziemnych


Z samej przełęczy widoki są bardzo ładne, głównie na grań główną Tatr.




Przejście granią na Baraniec mija dość szybko, a ze szczytu bardzo fajnie prezentuje się grań Małego Barańca


Samo zejście strasznie się dłuży i męczy kolana, gdyż naprawdę duża różnica poziomów nas czeka. Trwało to prawie 3 godziny, a końcówka była najbardziej dobijająca ze względu na stromość. Na pierwszej dużej polanie za Klinovate (patrząc od góry) mieści się piękna wiata, na nocleg będzie idealna.

My jednak mamy inne plany i schodzimy do Pribyliny, gdzie liczymy na autobus lub stopa. Nasze nadzieje okazują się jednak płonne i musimy zmienić plany i postanawiamy przenocować pod Otargańcami, na polanie nazywanej Nižná lúka. Na pocieszenie pozostaje nam możliwość zrobienia zakupów w sklepie oraz rewelacyjny widok na Krywań


Wtorek, 2 lipca 2013

Nižná lúka, , Jarząbczy Wierch. , Kończysty Wierch, , Trzydniowiański Wierch, , Polana Trzydniówka, , Siwa Polana

Rano wczesna pobudka, bo plan jest ambitny, a podejście na grań jest strasznie męczące i długie.


Na szczęście widoki wynagradzają nasze trudy, bo na niebie mamy pełną lampę. Sama grań to wiele mniejszych czy większych wzniesień, przez które trzeba przejść przed zdobyciem najwyższej Jakubiny.


A z obu stron towarzyszą nam widoki zarówno na Tatry Zachodnie jak i Wysokie.


Generalnie jeśli ktoś chce wejść na Jakubinę, to proponuje przejść całą grań od strony słowackiej, bo krótkie przejście od Jarząbczego Wierchu w żaden sposób nie oddaje piękna tej grani. Za to z zejścia z Jarząbczego ładnie prezentuje się Starorobociański Wierch.


Po wejściu na Kończysty Wierch żegnam się z Vladem i Kasjopeą i szybciej ruszam w dół. Po drodze podchodzę jeszcze na Trzydniowiański Wierch. Gdzieś w okolicy rewelacyjnie prezentują się Mnichy Chochołowskie wystające ponad granią


Końcówka zejścia i przejście przez dolinę przypomina bardziej tartak niż park narodowy, ale cóż, przecież ochrona przyrody jest priorytetem…


Przed Siwą Polaną zatrzymuje się jeszcze w bacówce na kubek zimnej żętycy i wracam do Zakopca, gdzie jem obiad, odwiedzam moją ulubioną cukiernię „W Podwórku” i wracam do Wro pociągiem z widokiem na Giewont :-) Już wtedy zacząłem planować powrót w to miejsce, który nastał dość szybko :-)

Więcej zdjęć:
https://picasaweb.google.com/100322683368167953190/TatryZachodnie290602072013?noredirect=1

Komentarze

  1. kurczę, ja teraz planowałam Starobociański, Jarząbczy, Trzydniowiański... ale boję się, że dzień za krótki... Koniec października, więc jeszcze z pogodą różnie może być. Ale pożyjemy - zobaczymy! Jak nie teraz, to za rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu większą przeszkodą może byc pogoda, bo krótki dzień nie jest takim problemem. Wystarczy wyjść wcześnie, a początek doliny bez problemu można zrobić po ciemku na czołówce. To samo tyczy się już zejścia, schodzenie końcówki trasy po ciemku to też nie problem :-)
      Powodzenia na trasie :)

      Usuń

Publikowanie komentarza