Končistá 2538 m n.p.m.



Gdy wieczorem dnia poprzedniego już w nocy rozkładałem się nad stawem i leżąc w śpiworze obserwowałem spadające gwiazdy, zastanawiałem się jak to będzie następnego dnia. Zaplanowana trasa niby nie jest trudna, ale wiadomo, różnie może być…


Piątek, 9 sierpnia 2013

Batyżowiecki Staw, , Przełęcz pod Osterwą, Tępa, Kończysta, Stwolska Dolina, , Sliezsky Dom, , Velická poľana, , Starý Smokovec

Rano budzik dzwoni o 3.30, ale mówię sobie: poleżę jeszcze 15 minut i… godzinę później budzę się ponownie. Tym sposobem już jestem spóźniony względem założonego planu, ale szybko zwijam rzeczy i przed piątą ruszam na szlak w stronę Przełęczy pod Osterwą. Swoją drogą wiem, że wg ICM’u okno pogodowe będzie do godziny 14, o której ma zacząć się mocna burza. W pewnym momencie odwracając się do tyłu widzę piękną łunę wschodzącego słońca za granią.


Po dojściu na Przełęcz pod Osterwą rozkładam rzeczy i z takimi pięknymi widokami na Grań Baszt z Szatanem w promieniach wschodzącego słońca jem śniadanie.


Następnie zaczynam podejście na Tępą, początkowo wyraźną ścieżką, później po kamieniach po prawej stronie grani, aż wychodzę pod jej wierzchołkiem.
Po drodze towarzyszą mi widoki na Koprowy Wierch:


Nie wchodzę na wierzchołek Tępej, tylko trawersując zbocze, idę głazami w stronę Stwolskiej Przełęczy, mając za sobą widok na Klin:


Nie dochodzę na samą przełęcz, tylko delikatnie poniżej przechodzę od razu pod zachodnie zbocze Kończystej, którym będę wchodził na przełęcz między jej wierzchołkami.


Z podejścia rewelacyjnie prezentuje się Popradzka Grań i Popradzkie Kopy, a szczególnie dostojnie wygląda Wysoka wyłaniająca się zza szerokiej Stwolskiej Przełęczy.


Samo podejście pod szczyt nie jest trudne, nie ma ani trudności technicznych ani orientacyjnych. Trzeba po prostu iść w górą w stronę widocznego szczytu. Trudności są jedynie przy wejściu z przełączki na wierzchołek południowy, czyli słynne Kowadło, które w przewodniku opisane jest jako nieco trudne (I). Jednak wejście na nie nie przysparza większych problemów.


Chwilę przede mną na szczyt wchodzi czwórka Słowaków, którzy przyszli od strony Magistrali idąc poniżej grani. Dzięki nim mam taką ładną fotę, chociaż i tak musiałem zrobić sobie z tego panoramę, bo Słowak sfotografował mnie tylko z górną częścią Kowadła :-P
Widoki ze szczytu są piękne:
Grań Baszt z Szatanem


Wysoka


Ze względu na przedpołudniową porę, najlepiej prezentują się widoki na zachód i północ od wierzchołka, bo szczyty na wschód, jak np. Gerlach są kiepsko widoczne ze względu na słońce świecące za nimi.
Po 45 minutach nadchodzi czas zejścia, więc najpierw idę tak samo jak podchodziłem, a następnie odbijam w lewo i trawersując zbocze z odchyleniem w dół schodzę do Doliny Stwolskiej, którą idę do szlaku, a następnie wracam nad Batyżowiecki Staw, nad którym jem obiad.


Po drodze świetnie prezentuje się Batyżowiecki Szczyt.


Masyw Gerlachu również ukazał się w dużo lepszym świetle niż ze szczytu Kończystej.


Dochodzę do Śląskiego Domu, nad którym górują wielkie ściany Granatów Wielickich i szybko schodzę w dół, bo zbliżające się chmury potwierdzają słuszność prognozy pogody.


Podczas zejścia towarzyszą mi odgłosy zbliżającej się burzy, jednak przed 14 jestem już w Starym Smokowcu, gdzie kupuję kofolę i udaję się na przystanek autobusowy, skąd słowackim autobusem jadę na Łysą Polanę, gdzie chowam się pod dachem tamtejszego sklepu. Mam szczęście i po 10 minutach zabieram się z małżeństwem z Gdańska pod dworzec w Zakopanem. Teraz już tylko zakup biletu na wieczorny pociąg i udaję się do swojej ulubionej cukierni „Podwórko”, która znajduje się, jak nazwa wskazuje, w podwórku obok Krupówek, więc tłumów tam nie ma :-)
Jak widać pogoda dopisała podczas całej wycieczki, plan udał się w 100% i dnia poprzedniego udało się wejść jeszcze na Sławkowski Szczyt, również w ładnej pogodzie, ale to opiszę kiedy indziej ;-)

Komentarze

  1. Fajnie, że wpadłeś do mnie na bloga bo tym sposobem ja trafiłam tutaj... i wiem, że będę częstym gościem :) Świetna wycieczka i bardzo interesująca strona. Pozdrawiam i do ponownego przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również dziękuję za odwiedzenie mojego bloga :-)

      Usuń
  2. Bardzo fajne zdjęcia, mam w planach Kończystą w przyszłym miesiącu i oby pogoda się dopasowała do urlopu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę powodzenia z pogodą w czasie urlopu i by plany wypaliły :-)

      Usuń
  3. Gratuluję wejścia na Kończystą :) Panorama wyjątkowa, nietypowa, zdjęcia piękne. I to ogromne piarżysko - musi się nieźle dłużyć ;)
    Mam nadzieję, że i ja za jakiś czas będę mogła pooglądać sobie Tatry z tego słynnego Kowadła :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      W górę nie było tak źle z tym piargiem, gorzej było przy zejściu. Głównie ze względu na to, że te kamienie lubiły sobie zjechać, często wraz ze mną :-P

      Trzymam kciuki, by Tobie też się udało wejść

      Usuń
  4. Ciekawy wyprawa. Wysokość też już konkretna...

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, również gratuluję zdobycia Kończystej! Kowadło ciekawie się prezentuje. Poza tym pięknie wygląda ta "łuna wschodzącego słońca za granią" na drugim zdjęciu.
    Co do warunków pogodowych - wg mnie w tym roku pierwsza dekada sierpnia była genialna. Zwłaszcza miło wspominam warunki z 8 sierpnia 2013 (czwartek) - byłem wtedy na Bystrej Ławce i na Skrajnym Solisku. Dobrze, że udało Ci się wykorzystać ostatni moment tej ciepłej i bardzo słonecznej pogody. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Owszem, 8 sierpnia pogoda również była bardzo ładna, nie było co narzekać. Ja wtedy byłem na Sławkowskim Szczycie, z którego relacja również pojawi się na blogu, ale to za pewien czas dopiero, bo za dużo Tatr się zrobiło jak na razie :-P

      Usuń
  6. Chodzi mi po głowie ta Kończysta, oj chodzi. Na Kowadło da się wejść bez żadnego sprzętu? I zejść? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niższe osoby mogą mieć jakiś problem, ale przeciętna osoba da radę. Sprzęt jest niepotrzebny.
      Najłatwiej na nie wejść stając na tym odpękniętym kawałku skały, by następnie złapać się krawądki już na jego szczycie i się podciągnąć. Schodzi się analogicznie.
      Nie można bać się ekspozycji, bo przy wejściu ma się pod sobą kilkadziesiąt metrów lufy stojąc na tym trójkątnym odprysku.
      Jak ja byłem, to w tym miejscu wisiał 20cm kawałek repa przywiązany do haka, co mogło pomóc, ale ja z niego nie korzystałem.

      Usuń
  7. Wydawało się trudne na zdjęciach. Dzięki za odpowiedź. No i chyba pójdę latem, jak nie wejdę na kowadło, to nic się nie stanie. Przy okazji w tym temacie - na innym blogu wyczytałam, że ponoć rozważa się otwarcie paru szlaków na Słowacji m. in. na Kończystą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wygląda. A trudne jest ze względu na to, że trzeba się tam podciągnąć no i ekspozycję, która jest na prawdę duża przy wchodzeniu - pod nogami masz tylko powietrze. Wejście na ten blok skalny wycenione jest na I w skali taternickiej. reszta trasy to 0+.
      Zawsze pozostanie wejście na drugi, nieco niższy wierzchołek, który jest dostępny beż żadnych trudności.
      Zdecydowanie latem, bo przy oblodzeniu czy ośnieżeniu bez sprzętu nie radzę próbować. Wystarczy poślizgniecie i jest gdzie polecieć.

      A co do otwarcia szlaków, to póki nie zobaczę, to nie uwierzę ;-) O wielu rzeczach się mówi w kontekście Tatr i jak na razie na gadaniu się kończy. Więc jak będą, to dobrze, a jak nie, cóż, trudno. Kto będzie chciał wejść, to i tak wejdzie ;-)

      Usuń
  8. Jeśli trafimy z pogodą będąc niebawem na Słowacji to powinniśmy stanąć na kowadle... w najgorszym razie pod kowadłem ;) Planujemy jednak wejść od Batyżowieckiego Stawu "graniowo", a potem klasyczne zejście albo źlebem schodzącym lekko na południowy wschód. Jeśli miałbyś jakieś sugestie, rady to chętnie poczytamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że granią od południa? Bo z tego co kojarzę z relacji kolegi, to od północy bez liny może być problematycznie.
      A od południa grań wygląda na łatwą, co potwierdziło mi kilka osób.

      Uważajcie na piargu ;)

      Usuń
    2. Arturze, granią choć tak naprawdę granią początkowo, a potem lekkie obniżenie po lewej stronie grani i droga łączy się krótko przed szczytem z wejściem od strony źlebu. Całość jest po stronie południowej i przechodzi w południowo - zachodnią.

      Piarg to jedna z tych rzeczy, która potwornie męczy psychicznie bo trzeba się koncentrować na 101 procent... nie lubimy ;)

      Usuń

Prześlij komentarz