Beskid Niski zimowo


Nadszedł czas na zimowy urlop. Warunki zapowiadają się dobrze, niestety covidowy czas powoduje, że nie ma możliwości pojechać na Słowację, a to był plan podstawowy. Szukając polskiej alternatywy, menel z Z szafą na plecach proponuje Beskid Niski. Kasi ten pomysł na pewno się spodoba, a i dla mnie będzie w porządku, bo śniegu nie zabraknie ;)

Poniedziałek, 15 lutego 2021

Gorlice Zagórzany, Gorlice, , Pole biwakowe "Łysula"

Z Wrocławia jedziemy IC Kossak do Krakowa, a potem przesiadka na TLK Bieszczady. W Krakowie mieliśmy nawet trochę więcej czasu niż podają w rozkładzie, bo nasz pociąg oczekiwał na jakiś inny opóźniony. Tym oto sposobem na miejscu startu meldujemy się o 12:45 i ruszamy przez miasto do centrum Gorlic, do naszego szlaku.

Trochę idziemy, jednak gdy mijamy przystanek komunikacji miejskiej, nadjeżdża autobus, którym skracamy czas przejścia przez miasto. Wysiadamy pod dworcem kolejowym i idziemy szlakiem do parku miejskiego. Tu robimy chwile przerwy na drugie śniadanie, a w tym czasie menel rusza przodem. Po dojściu do drogi szlak po chwili ostro skręca w prawo między barierkami. Początkowo przegapiamy to odbicie i musimy się wrócić. Po chwili mijamy Cmentarz wojenny nr 88.

Generalnie ten odcinek szlaku jest poprowadzony trochę dziwnie. Kręci się między domami i ogródkami działkowymi. Docelowo wracamy na drogę, z której wcześniej odbiliśmy. Tu czeka na nas menel i już razem uskuteczniamy asfalting do naszego miejsca noclegowego pod Łysulą.



Zajmujemy stoły oraz ławy i zaczynamy szykowanie kolacji. Trochę nam schodzi. W nocy termometr wskazuje -12°C.


Wtorek, 16 lutego 2021

Pole biwakowe "Łysula", , Kłopotnica, Wodospad Magurski, Folusz, , Nad Huciskiem

Rano śniadanie i ruszamy. Niedaleko uszliśmy, bo za chwilę szlak odbija z asfaltu, więc musimy założyć rakiety.

Tradycyjne rakietowe kółeczko.

Po chwili wchodzimy na Łysulę (551 m n.p.m.). Towarzyszy nam lekko przedeptany szlak, potem pojawiają się ślady nart.

Warunki na rakiety bardzo przyjemne. Lekki mróz, śniegu sporo, a trzeba pamiętać, że wysokość to okolice 500 m. Szkoda, że tak rzadko trafiają się tak piękne zimy w naszym rejonie.

Schodzimy do Męciny Wielkiej. Tam ściągamy rakiety i drogą idziemy do Wapiennego. Teraz w planie jest wejście na Ferdel z wieżą widokową. Ten szczyt wyraźnie widzieliśmy z łąki powyżej Męciny.
Do szczytu szlak jest pięknie przedeptany, więc rakiety zostają na plecakach. Na górze czeka na nas 25 metrowa, drewniana wieża widokowa, wybudowana w 2019 roku.




Chwilę siedzimy pod wieżą i ruszamy dalej wśród śniegów.

Na dłużej zasiadamy w wiacie Pod Barwinokiem. Po drugim śniadaniu i herbacie, ruszamy dalej już w rakietach.



W pewnym momencie opuszczamy na chwilę zielony szlak, by zobaczyć Diabli Kamień:

A kawałek dalej Wodospad Magurski, który jest największym wodospadem w Beskidzie Niskim.

Dochodzimy ponownie do zielonego szlaku. Mamy nim jeszcze dzisiaj do przejścia kawałek Doliną Potasówki do wiaty Nad Huciskami. W wiacie meldujemy się pod wieczór. Z każdą chwilą wieje coraz bardziej, przez co zawiewa śnieg do środka. Menel rozwiązał ten problem rozwieszając plandekę na drzwiach. Można więc powiedzieć, że mamy komfortowy lokal noclegowy :D

W trakcie ustalania planu na kolejny dzień mamy różne pomysły na trasę, więc jutro się rozdzielamy. Menel pójdzie dalej zielonym szlakiem, a my odbijemy na czerwony. Planujemy spotkać się ponownie w czwartek w Chyrowej.

Środa, 17 lutego 2021

Nad Huciskiem, , Pod Zamkową, , Pod Trzema Kopcami, , Kozi Horb

Po śniadaniu każdy rusza w swoją stronę. Dalej wieje, ale zrobiło się cieplej. Nie ma już takiego mrozu jak wczoraj.

Cały dzień idziemy praktycznie w rakietach, bo inaczej byłoby ciężko.

Po drodze mijamy Kaplicę pw. Matki Kościoła.

Mamy jeszcze kawałek podejścia do grzbietu, a tym samym czerwonego szlaku. Tu kończy się tak dobrze przedeptany odcinek i dużą część musimy przetrzeć sami. Śniegu jakby więcej.



W pewnym momencie zaczyna sypać śniegiem. Nie jest to mały opad, bardziej można określić go jako konkretną śnieżycę. Śnieg powoli robi się mokry.

Kolanin (706 m n.p.m.)
O terenie Magurskiego Parku Narodowego można powiedzieć, że pod względem wiat prezentuje się bardzo bogato. Podczas przejścia naszym odcinkiem spotykamy trzy, dzięki czemu możemy odpocząć w komfortowych warunkach przed opadem, czy też spokojnie coś zjeść.


Z orientacją nie mamy problemu, aż do wyjścia z lasu, na zaśnieżone pole w rejonie wzniesienia Kozi Horb. Tu teren robi się płaski, a szlak niknie gdzieś w ogrodzonych polach.

Stwierdzamy, że możemy pójść na wprost, bez szlaku, do doliny Wisłoka. Niestety nie do końca jest to wykonalne, bo natrafiliśmy na strome urwisko, które opada do doliny. Idąc wzdłuż niego, stwierdzamy, że lepiej się rozbić teraz w miarę wygodnym miejscu, niż błądzić po nocy i pewnie później mieć problem z wygodnym miejscem noclegowym.

Tym oto sposobem rozkładamy się gdzieś w gęstym lesie.

Czwartek, 18 lutego 2021

Kozi Horb, , Chyrowa

Całą noc padał mokry śnieg. Przybyło go kilkanaście centymetrów, co nie wróży łatwego dnia. Zwijamy namiot i idziemy w stronę miejscowości Kąty.

W Kątach zatrzymujemy się pod sklepem na śniadanie i ruszamy do Chyrowej przez Łysą Górę. Czasówka twierdzi, że zajmie nam to 3h15min. W międzyczasie dowiaduję się, że menel jednak zrezygnował z dalszej trasy i kończy wycieczkę już dzisiaj w Nowym Żmigrodzie. Podaje mi kontakt do Schroniska Pod Chyrową, więc normalny nocleg będzie na nas czekał na miejscu.

Już podejście na grzbiet nie jest łatwe. Idziemy w rakietach, a mokry śnieg przykleja się od spodu. Podnosząc nogę mam wrażenie, że przenoszę dodatkowe 2kg śniegu ze sobą. Gdy wyszliśmy trochę wyżej, chwilowo jest lepiej, bo śnieg jest jeszcze trochę zmarznięty, ale wędrówkę przez otwarty teren utrudnia nam chmura. Momentami z trudem widać cokolwiek na odległość 5 metrów.

Po wejściu do lasu nie jest łatwiej, bo do świeżego, mokrego śniegu, dochodzą jeszcze połamane i powyginane z powodu okiści drzewa.



Przedzieranie się przez nisko wiszące gałęzie mocno utrudnia wędrówkę.







Szczyt Polany szlak omija lekko poniżej wierzchołka, my jednak zaszliśmy na szczytową polankę. Oznakowania szlaku także nie zawsze były łatwo widoczne.

Do Chyrowej z Kątów szliśmy ponad 7 godzin, więc ponad dwa razy dłużej niż letnia czasówka. Nie było łatwo. Do tego wszystko mamy mokre przez dodatnią temperaturę i wszędobylski śnieg. Przyjemnie jest rozłożyć się w pokoju i wysuszyć wszystkie rzeczy.

Początkowo planowaliśmy w Chyrowej spędzić jeden dzień, jednak zostajemy na dwie noce. Bardzo duże i dobre porcje obiadowe nie były bez znaczenia ;)

Piątek, 19 lutego 2021

Dzisiaj planujemy dzień odpoczynkowy, ale jednocześnie chcemy ogarnąć opcje powrotu oraz odwiedzić jakiś sklep. Dlatego najpierw zachodzimy do Iwli, gdzie dowiadujemy się, że o ile w tygodniu busy jeżdżą, to w weekend nie mamy co na nie liczyć. Nie zrażamy się i po zrobieniu zakupów wracamy do schroniska. Popołudnie spędzamy na nartach zjazdowych w Chyrowa Ski.

Sobota, 20 lutego 2021
Dzień powrotu. By jakoś mieć szanse wrócić do domu, musimy podreptać pieszo do Dukli. Tam czekamy na autobus do Krosna, skąd kolejnym jedziemy do Rzeszowa. Stąd już bezpośrednim pociągiem do Wrocławia.

Urlop nie wyszedł dokładnie tak, jak chcieliśmy, z przyczyn wszystkim znanych. Jednak czy mimo tego był zły? Raczej nie. Mimo, że spędziliśmy go w Beskidzie Niskim i to jeszcze w jego niższych rejonach, śniegu nie brakowało. Rakiety były bardzo przydatne, a i udało się wyskoczyć gdzieś na chwilę wspólnie z menelem. Pewnym niedosytem może być końcówka wyjazdu, gdy ze względu na ocieplenie odpuściliśmy dalszą wędrówkę i postawiliśmy na narty zjazdowe. Jednak nie żałuję tego czasu, bo była okazja trochę pojeździć. Dla mnie nie był to jednak jeszcze koniec zimowego urlopu, bo czekał mnie jeszcze ponad tydzień wolnego. Co prawda przez ocieplenie, które przyszło, nie zrealizowałem w pełni swojego dalszego planu, ale także było aktywnie. O szczegółach napiszę jednak w kolejnym wpisie.

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/YjP6orcnTcUigBba6

Komentarze

  1. I zadnego misia ani rysia nie spotkaliscie? Ani wilka? Szczęsciarze😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobudziły się chyba dopiero w następnym tygodniu ;)

      Usuń
    2. Powiem ci, że tablice z ostrzeżeniem o wilkach, misiach i rysiach, które widziałam w okolicy Krempnej, podziałały na moją wyobraźnię...:)

      Usuń
    3. Podczas tej wycieczki tablic ostrzegających o zwierzętach nie widziałem, ale przy mojej wcześniejszej obecności w Beskidzie Niskim takie tablice o niedźwiedziach zauważyłem. Do tej pory misie i ślady po nich miałem okazje widzieć jedynie w Tatrach.

      Usuń
  2. W tym roku zima dopisała. Przejście do Chyrowej jest bardzo widokowe, niestety nie było Wam dane. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. Rozważam "na brudno" kolejny występ w BN, ale w opcji wiosennej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem właśnie takie wrażenie, że widoków tu powinno być sporo, bo szlak prowadzi otwartą przestrzenią. Niestety pogoda nie rozpieszczała szerokimi panoramami, jedynie dowaliła śniegiem ;)

      Usuń
    2. Dlatego tak istotna była Grzywacka Góra. Wieża widokowa nieco inna niż obecnie budowane, z niej widok na Tatry/część/. Poza tym, Cergowa pięknie się prezentuje, jest wariant opcjonalnego noclegu :)), no i widok na Liwocz! W związku z warunkami jakie zastaliśmy nie widziałem sensu...

      Usuń
  3. Cytując klasyka: " I tak lepiej niż w pracy."

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że TSL rządzi :) Drugi dzień piękny! Cudna śnieżna zima! Bo potem to już tak łatwo nie było i przynajmniej ten jeden słoneczny się Wam trafił. Podoba mi się to zdjęcie polany z zasypanymi belami siana - ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te przysypane bele mi też się podobały. Takie ciekawe urozmaicenie krajobrazu.

      TSL chyba najlepsze ;)

      Usuń
  5. Jakie mieliście temperatury w nocy? Szkoda, że nie zagościło na niebie więcej słońca na wypadzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to było -12°C, -8°C, -1°C.

      Niestety, słońce trochę się wstydziło tym razem ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza