Dzień dziecka na Korunie



Pierwszy dzień czerwca to dobrze wszystkim znany Dzień Dziecka. Ponieważ każdy z nas ma w sobie coś z dziecka, więc trzeba to ten dzień jakoś poświętować, a jak wiadomo najlepsze są góry ;) Ale warto poszukać góry z jakimś dziecięcym akcentem...

Sobota, 1 czerwca 2019

Ścinawka Średnia, Radków, Zalew Radkowski, , , Koruna

Na wyjazd umawiam się z menelem, jednak on planuje rozpocząć wędrówkę w piątek od Pasterki. Ja niestety wtedy jechać nie mogę, więc umawiamy się na Korunie w sobotę wieczorem. Kasia jedzie w sobotę rano do Meziměstí i na Korunę idzie przez Broumovské stěny. Ja z Wrocławia wyjeżdżam dopiero popołudniu i przez Kłodzko jadę do Ścinawki Średniej, gdzie wysiadam z pociągu KD kilka minut po godzinie 15. Po drodze zaczynam obawiać się popołudniowej burzy/opadów, bo prognozy przewidywały taką ewentualność, ale na szczęście deszcz łapie mnie jeszcze w pociągu tuż przed i za Kłodzkiem. Tak więc nie moknę.

Początkowo czeka mnie kilka ładnych kilometrów asfaltu, ale nie zrażam się, tylko przyśpieszam kroku, by szybciej czas zleciał ;) Jest gorąco, całe szczęście część trasy wiedzie wśród drzew. Za Radkowem odbijam na Zalew Radkowski, koło którego robię kilka minut przerwy. Niedługo po minięciu zbiornika wodnego przekraczam granicę państwa i wkraczam na teren Czech. Widać już stąd bardzo dobrze mój dzisiejszy cel - Korunę.


Od momentu zejścia z asfaltu, wejście na szczytowe wypłaszczenie Koruny nie zajmuje za wiele czasu. Niby nie duża odległość, jednak trochę przewyższenia trzeba zrobić. Ale na szczęście nie jest to "pionowa ściana", tylko idzie się dookoła.
Na górze spotykam to, z czego słyną Góry Stołowe - skały i formacje skalne otaczają szlak.



Na punkcie widokowym melduję się o 19-tej. Niecałe 4 godziny od Ścinawki Średniej. Trasa zajęła mi dokładnie tyle czasu, ile planowałem. Kasia już tutaj czeka, a menel pojawia się po 20-tej.

A jaki to dziecięcy akcent miałem na myśli we wstępie do tej relacji? Na szczycie znajduje się huśtawka, a poza nią, na kamieniach wyryte są dwa ciekawe symbole:
Konik na biegunach


Korona


Widok z platformy widokowej

Słońce zachodzi od drugiej strony, więc tutaj nie ma za ciekawych widoków na wieczorną okolicę. Gdy tak siedzimy pojawia się grupa Czechów, wyglądających na szukających miejsca na biwak. No cóż, trzeba pokazać, że ten rejon już upatrzyliśmy wcześniej. Rozkładamy się, oni chwilę posiedzieli na punkcie widokowym i poszli dalej. Po 23 idziemy spać.

Niedziela, 2 czerwca 2019

Koruna, , Zelený hájek, , Pánův kříž, , U Zabitého, , , Bor - odb., , Bukowina Kłodzka, , Kudowa-Zdrój

O 4 pojawiają się dwaj miłośnicy wschodów słońca. Ja z namiotu wychodzę dopiero koło 4:50 i trafiam na pojawiające się słońce.




Bardzo fajnie wyglądają mgły snujące się po Obniżeniu Ścinawki.




Kościelna wieża ponad mgłą








Słońce coraz wyżej


Widok na Szczeliniec Wielki


Szczeliniec Wielki




Nasze małe domki


Góry Kamienne


Punkt widokowy na Korunie

Po wschodzie chowam się jeszcze na chwilę do namiotu, by zamknąć na moment oczy. Bo przed chłodem chować się nie trzeba, na termometrze jest +17°C! I to już o wschodzie słońca. Widać, że dzisiejszy dzień również będzie upalny.

Jemy śniadanie i powoli zaczynamy dzień.

fot. menel

Nasze drogi szybko się rozchodzą, menel schodzi prosto do Pasterki i wraca do Wrocławia, Kasia i ja planujemy dojść do Kudowy-Zdroju. Rozdzielamy się na rozdrożu U Zeleného hájku i każdy obiera swoją drogę.

U Zabitého robimy postój na uzupełnienie wody w wydajnym źródle.


Teraz czeka nas przejście lasem, a potem łąkami do przysiółka Machovská Lhota.


Za miejscowością szlak ponownie idzie chwilę łąką, by potem wejść do lasu. Tam na chwilę odbija do granicy, przy której znajduje się Hančův kříž.

W rejonie Bukowiny Kłodzkiej można nawet dostrzec Karkonosze ze Śnieżką.


Do Kudowy idziemy zielonym szlakiem, który przechodzi przez Czermną, która znana jest głównie ze znajdującej się w niej Kaplicy Czaszek. My jednak zatrzymujemy się na chwilę dopiero przy odnowionej parę lat temu Altanie Miłości na Parkowej Górze (475 m n.p.m.).


Z wiaty można podziwiać panoramę na zabudowę Kudowy-Zdroju.


Z Góry Parkowej przez Park Zdrojowy schodzimy do miasta, skąd pociągiem (komunikacja zastępcza do Kłodzka) wracamy do Wrocławia.

Tym oto sposobem zakończyliśmy weekend w czeskich Górach Stołowych. Trasa nie jest bardzo wymagająca, a daje szanse na widoki z Koruny, które są całkiem fajne. My mieliśmy dodatkowo bardzo fajny biwak i wschód, który zaskoczył ilością mgieł w dolinach. Nie spodziewałem się aż takich mgieł przy tej pogodzie.

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/knxBZkxWvJNUJjQo9

Komentarze

  1. Ekstra miejscówka! No i te złapane mgiełki o poranku. Super prezent na Dzień Dziecka! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Góry Stołowe, zarówno nasze jak i po czeskiej stronie, to jedne z najlepszych miejsc na zrobienie sudeckiej traski. Staram się tam wracać, chociaż kusi tyle innych miejsc... A Korunę muszę sobie przypomnieć, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne są te poranne kadry. Warto było zdecydować się na wycieczkę z noclegiem.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Korunę, a ta huśtawka to kropka nad I ;) Ale tych symboli wyrytych to nie widziałem, kurde!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że zajrzałeś do Altany Miłości. To dla mnie fajne miejsce., także do biegania.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz