NPM'owe spotkanie w Srebrnym Potoku i rychorska pętelka



Na rozpoczęcie wiosny wybraliśmy się sporą ekipą osób związanych z forum NPM’u do Jarkowic. Naszą bazą zostało byłe schronisko PTTK'u, a obecnie agroturystyka, Srebrny Potok, położone na wschodnich rubieżach Karkonoszy. Jak łatwo się domyślić, głównym punktem wyjazdu było spotkanie towarzyskie, ale gór również nie zabrakło.

Piątek, 20 marca 2015

Dojazd na wschodni kraniec Karkonoszy komunikacją publiczną stanowi nie lada wyzwanie. Radzimy sobie w prosty sposób: zgaduję się z menelem, że wraz z Kasią pojedziemy z nim autem. To samo robi Magda, siostra Nuctei, która do stolicy Dolnego Śląska przyjeżdża PolskimBusem. Po drodze menel rozmawia z Roncem, który tradycyjnie kłamie (:D) i mówi, że żałuje, ale nie da rady wpaść, bo praca... No nic, przeżyjemy bez niego. Po drodze wizyta w dwóch supermarketach, menel wbija jeszcze do mięsnego. I tak wyposażeni dojeżdżamy pod Agro, gdzie właściciele rozlokowują nas po pokojach. Ogólnie zajmujemy 15 łóżek. Co prawda jeszcze nie wszystkie obsadzone, ale będą wykorzystane, gdyż przez weekend przewinęło się 16 osób.
Siedzimy w jadalni, gdy pojawia się ekipa poznańska (Michun, Mhu, Taja), która wędrowała już gdzieś po karkonoskich ciemnych lasach, a także Marco i oczywiście Ronc. On co prawda tylko na jeden wieczór, bo z samego rana jedzie gdzieś w Polskę do pracy, ale i tak był, co mu się liczy.
Wieczór mija pod znakiem rozmów w naszym dziewięcioosobowym gronie na tematy wszelakie, nie tylko górskie ;-)


fot. Taja

Sobota, 21 marca 2015

Nad Babím, , Nad Babím, , Trutnov, Horni Staré Město, , Kutná – Rýchory, , Rýchorská bouda, , Kutná – Rýchory, , Nad Babím,

Poprzedniego wieczoru długo trwały rozważania, gdzie by się udać na wycieczkę. Po burzliwych naradach, została zarządzona pętla po Rychorach. Jest to grzbiet w czeskich Karkonoszach, leżący na przedłużeniu Grzbietu Lasockiego w kierunku południowym.

Rankiem przyjeżdża reszta ekipy i razem podjeżdżmy w stronę Trutnova. Auta parkujemy koło Twierdzy Stachelberg. Jest to muzeum, na którego terenie można zwiedzać obiekty wchodzące w skład niedokończonej linii umocnień granicy czechosłowackiej z lat 30-tych XX w.




My jednak nie idziemy zwiedzać schronów, tylko udajemy się na niedawno otwartą wieżę widokową. Czesi otworzyli ją 11 listopada 2014 roku i nadali imię Eliška. Nazwa ta ma nawiązywać do imienia polskiej i czeskiej królowej Ryksy Elżbiety, żony Wacława II, króla Czech. Sama wieża ma 25 metrów wysokości, więc nawet przy średniej widoczności zapewnia rozległe widoki na okolicę.


Widok na Královecký Špičák.


Później szlak wiedzie koło kopalni, by po pewnym czasie przejść przez teren strzelnicy sportowej. Widać, że głównym celem tutaj są ceramiczne spodki, których resztki pokrywają cały obszar.

fot. Taja

Dalej schodzimy do Trutnova, skąd podchodzimy do Rychorskiej boudy szlakiem wzdłuż Złotego Potoku. Potok jak potok, ale jego otoczenie jest ciekawe. Co prawda raczej tylko wiosną, ale i tak warto na to zwrócić uwagę. Chodzi oczywiście o wielkie połacie śnieżycy wiosennej.




Później przechodzimy przez dawną wieś Sklenářovice. Bardzo interesującym mijanym obiektem jest kamienny most.


A wyżej zaczyna się śnieg, przypominający, że jednak jesteśmy już dosyć wysoko w Karkonoszach, a poza tym zima dopiero co się skończyła.


Za namową Michuna, który zapraszał wszystkich na obiad ;), ruszamy do Rychorskiej boudy. Jednak odbijamy się od zamkniętych drzwi, bo schronisko o tej porze roku jest jeszcze zamknięte. Informacja o tym jest wcześniej przy szlaku, ale nikt nie zwrócił na to uwagi.


W zastępstwie siadamy na ławkach przed schroniskiem i jemy czekoladę, pijemy herbatę, po czym zaczynamy zejście w stronę aut.

fot. Taja

Po drodze mijamy kilka rzopików (Řopík), czyli starych czechosłowackich schronów bojowych.


Po dojściu do aut, wracamy do Jarkowic, zahaczając po drodze o restaurację oraz sklep z najpotrzebniejszym wyposażeniem: kofola i czeskie piwo do wieczornych rozmów ;)

Niedziela, 22 marca 2015

To już niestety ostatni dzień naszego spotkania. Część osób od razu wraca do siebie, a część jedzie jeszcze do Bolkowa na zwiedzanie zamku. Ja z Kasią i menelem odpuszczamy zwiedzanie samego zamku, bo już go kiedyś widzieliśmy(bilety: normalny 7zł, ulgowy 4zł) i udajemy się do restauracji, gdzie później przychodzi również reszta ekipy.

Tak oto minęło nasze weekendowe spotkanie. Dzięki wszystkim za towarzystwo na szlaku i wieczorno-nocne rozmowy różnej treści w „Srebrnym Potoku”.

Komentarze

  1. Nie byłam, ale już po fotach widzę, że mi się tam spodoba. A że jest nawet pociągowe połączenie z Trutnovem, to może się tam pojawię szybciej, niż myślę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połączenie co prawda tylko sezonowe (lato) i to w weekendy (chyba, że coś zmienili), ale faktycznie, obecnie łatwo dojechać w ten rejon.
      Okolica ciekawa. I z tego rejonu można iść na szlak nie tylko w Karkonosze, ale także w niższe pasma górskie.

      Usuń
  2. W "Srebrnym Potoku" spałem tylko raz - pod koniec grudnia (między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem) w 2006 r. (co poniektórzy byli wtedy jeszcze w gimnazjum :P), przechodziłem też obok tego obiektu (w większej grupie) 5 lat temu w czerwcu podczas pierwszej (nieudanej) próby przejścia Wielka Sowa-Śnieżka w 24 h. Ładna okolica, choć faktycznie ciężko tam dojechać komunikacją publiczną...

    Gratuluję używania w relacji poprawnej nazwy "schrony bojowe" w stosunku do dawnych czechosłowackich fortyfikacji :D

    Zdjęcie Rychorskiej Boudy przypomina mi naszą wspólną wyprawę w czeskie Karkonosze przed trzema laty opisaną na tym blogu ;)

    Co do Trutnova zaś - polecam sklep firmowy przy tamtejszym browarze :D Poza tym jako historyk doradzę, że warto się przejść ścieżką edukacyjną "Śladami wojny 1866 r. pod Trutnovem". Polecam zwłaszcza wzgórza w południowej części miasta: Szibenik (inaczej zwane Gablenz) i Janski Vrch. Na pierwszym z nich jest monumentalny pomnik ku czci austriackiego X Korpusu walczącego pod Trutnovem 27.VI 1866 oraz wieża z przekaźnikami (i dwoma kamerkami humlnetu ;)), na drugim barokowa kaplica (z małym muzeum bitwy pod Trutnovem czynnym maj-wrzesień sob.-ndz. 13-18) oraz urokliwy cmentarz leśny żołnierzy poległych we wspomnianej bitwie wokół niej (plus masowe mogiły na północnym zboczu tego wzgórza).

    Zaś wracając jeszcze do umocnień granicznych z lat 30. XX w. - w Sudetach jest kilka grup warownych, m.in. w rejonie m. Kraliky (gr. war. Bouda chroniąca Przełęcz Międzyleską) czy w Górach Orlickich (gr. war. Haniczka i gr. war. Dobroszow). Zachęcam do odwiedzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy spałeś w "Srebrnym Potoku", to było to wtedy jeszcze schronisko PTTK?

      Podczas kilku wycieczek dowiedziałem się od historyka (:P) o poprawnym nazewnictwie tych budowli, więc go stosuję. Chociaż osobiście nadal mówię na to bunkier ;)

      Nie miałem jeszcze okazji zajść do tego sklepu, ale pewnie kiedyś nadarzy się okazja, bo Trutnov to świetne miasto jako punkt wypadowy w okoliczne góry.

      Znam te grupy warowne. I większość z nich odwiedzałem przy okazji wędrówek po sudeckich zakątkach. Ale pewnie jeszcze nadarzy się okazja by zobaczyć je przy okazji jakiejś wycieczki.

      Dzięki za tak obszerny komentarz :)

      Usuń
  3. Takie spotkania z przyjaciółmi na długo zapadają w pamięć i wspaniale, że spędziliście ze sobą czas, którego zwykle tak bardzo brakuje. Kwiatuszki śnieżycy wiosennej są urocze. Fajnie, że i na tym zawiesiłeś wzrok i migawkę aparatu ;) Serdeczności! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie spotkania to super okazja do dłuższej rozmowy na wszelkie tematy, szczególnie umawianie na jakieś górskie wyjazdy :) Wiadomo, że osobiście zawsze lepiej niż przez neta czy telefon :)

      Trudno było nie zwrócić uwagi na te kwiatki, bo było ich pełno, przez sporą część trasy. A poza tym, są ładne :)

      Usuń
  4. Miłe spotkanie, a wędrówka w grupie przyjaciół dodatkowo umacnia przyjaźnie. Interesujace miejsce na turystyczne eskapady. Tez mi się podobają te śnieżyczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie było super :) Miejsce fajne, jeżeli ktoś szukałby noclegu w tej okolicy, to z czystym sumieniem mogę polecić"Srebrny Potok" w Jarkowicach.

      Usuń
  5. Na pewno fajnie jest wędrowanie w takim gronie. Te tereny są dla mnie w ogóle bardzo obce, jak i całe Sudety ... ale końcem lipca to wszystko się zmieni, bo tym razem letni urlop, będziemy spędzać pod Śnieżką :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby w planie były Karki ze Śnieżką i inne, okoliczne pasma? Oby Wam pogoda dopisała :)

      Usuń
  6. Widoki piękne, zwłaszcza z wieży widokowej... :)
    Ale ze śniegiem nie chciałabym się jeszcze spotykać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      A śnieg tutaj akurat nie przeszkadzał za bardzo. Nie był to śnieg z gatunku przepadający, tylko zmrożony, więc szło się dobrze :)

      Usuń

Publikowanie komentarza