Etna - sycylijski wulkan



Etna jest najwyższym wzniesieniem Sycylii. Mierzy ok. 3340 m, do tego leży bardzo blisko morza, więc tym bardziej robi wrażenie potężnej. Jest znana ze swoich księżycowych krajobrazów oraz z tego, że jest najwyższym, aktywnym wulkanem w Europie. Czy to jednak sprawia, że trudno na niego wejść? Sprawa nie jest taka oczywista...

Katania i Etna były tylko jednym z naszych etapów wycieczki po Włoszech. W czasie naszego urlopu odwiedziliśmy Palermo, Mazara del Vallo, Katanię, Mesynę, Paolę, Neapol, Rzym, Wenecję, Weronę. W niektórych miejscach byliśmy dłużej, w innych krócej, ale zawsze dało to nam jakieś pojęcie o danym rejonie. Do Palermo polecieliśmy samolotem Ryanair z Wrocławia, a dalszy transport i powrót do kraju, to już podróż koleją.

Poniedziałek, 3 września 2018

W Katanii pojawiamy się przed godzina 17. Wysiadamy z pociągu na Stazione Catania Centrale i jeszcze dzisiaj chcemy ogarnąć, skąd jeżdżą autobusy na Etnę, by rano nie mieć problemu ze znalezieniem odpowiedniego stanowiska i zakupem biletów. Z Internetu wiem, że odjeżdża on po drugiej stronie placu. Tyle, że źle to zrozumiałem i początkowo przeczesywałem dworzec autobusów dalekobieżnych, który znajduje się za skrzyżowaniem. Trochę czasu nam to zajęło, ale odnaleźliśmy miejsce odjazdu autobusów AST. Co prawda na tabliczkach nie było informacji o odjeździe do Etny, ale już jest dobrze. A kilka nieopisanych stanowisk znajduje się właśnie po drugiej stronie placu przydworcowego.
Teraz pozostaje jeszcze tylko kwestia biletów. Po dłuższych poszukiwaniach odnajdujemy AST Ufficio Movimento gdzie dowiadujemy się, że autobus jest tylko o godz. 8:15 i powrotny 16:30, ale bilet w jedną stronę można kupić tylko w dniu przejazdu.

Tak więc informacje zdobyte, bilet co prawda nie kupiony, ale nadzieja na dojazd jest.

Wtorek, 4 września 2018

Rano, koło 7:40 przychodzimy na stanowisko nr 6 lub 7 i mamy już pewność, że dobrze trafiliśmy. Jest trochę ludzi wyszykowanych jak w góry, a niektórzy dopytują się o autobus u miejscowych i są kierowani właśnie tutaj. W międzyczasie Kasia idzie po bilety, które udaje się zakupić. Skoro już wiemy, że dojazd mamy, to można pomyśleć nad noclegiem. Wchodzę na stronę Hotelu Rifugio Sapienza i rezerwuję ostatni pokój dwuosobowy. Co do biletu na autobus, jest również opcja zakupu biletów u kierowcy, ale tylko gdy zostają wolne miejsca o godzinie odjazdu. A myślę, że z tym mogą być problemy, bo to jest jedyna możliwość dojazdu na Etnę publicznym transportem. My odjechaliśmy koło 8:05, gdy tylko ostatnie miejsce zostało zajęte przez podróżnego.

Podróż trwa ok. 2 godz, z 40 minutową przerwą na kawę i toaletę w Nicolosi. Liczyłem na drzemkę podczas przejazdu, jednak gość z agencji przewodnickiej skutecznie uniemożliwił zmrużenie oka. Całą podróż nawijał o możliwościach wycieczek z rejonu parkingu, co można zobaczyć, ile to zajmuje itp. Oczywiście nie tak zupełnie bezinteresownie, bo na sam szczyt Etny legalnie można wejść tylko w towarzystwie przewodnika lub wulkanologa. Poinformował nas także, że jest to pierwszy dzień prowadzenia wycieczek po ostatnim większym wybuchu, który miał miejsce 23 sierpnia. Czy to prawda, nie wiem. Postraszył policją czekającą powyżej zakazu na samotnych turystów, po czym przepytywał każdego po kolei co zamierza na Etnie robić. My oczywiście tylko chcemy się poszwędać w okolicy Rifugio Sapienza, tylko ta okolica może się trochę rozszerzyć ;)

Etna z Nicolosi




Coraz bliżej Etny


Na parkingu w rejonie Rifugio Sapienza autobus zatrzymuje się dwukrotnie. Pierwszy raz dla osób, które z przewodnikiem chcą wejść na szczyt tuż przy biurze przewodników (pewnie dlatego, bo to konkretne jest daleko od zatrzymywania się autobusu i turyści skorzystali by z innych biur ;) ), a potem podjeżdżamy pod centralny punkt placu.

My idziemy zostawić plecaki w hotelu-schronisku, spakować się w jeden i ruszamy do góry, wzdłuż kolejki. Rifugio Sapienza znajduje się na wysokości 1910 m.






Odcinek do górnej stacji kolejki na wysokości 2500 m zajął mi równo godzinę. Czasówka mówi o 1h30m. Tutaj też pojawił się silny wiatr, przed którym schowaliśmy się za koparką.

W tym miejscu można zamienić kolejkę na terenowe busy, które jadą wyżej, do Torre del Filosofo. Patrząc po częstotliwości ich przejazdów, jeździ nimi sporo osób.


Stąd też widać kratery szczytowe. Obecnie z owalem chmur.


Krajobraz jest w pełni wulkaniczny. Zero zieleni, wszędzie tylko szarość, czerń i pył.


Można iść drogą jezdną, jednak ona robi duże zakosy, więc szkoda trochę czasu. Dlatego też lepszym wariantem jest pójść w pewnym momencie prosto w górę, tak jak idzie wydeptana ścieżka. Idzie się po prawej stronie tego wyraźnego szczytu u góry.

Krater południowo-wschodni i para z wulkanu


Do Torre del Filosofo dochodzę w jakieś 1h10m. Mijana czasówka mówiła o 1h40m.


Mniej więcej w tym miejscu kończą wycieczkę wszyscy ci, którzy nie mają przewodnika, bo kawałek dalej jest zagrodzona droga z informacjami w czterech językach informująca o zakazie samodzielnego wchodzenia na szczyt.
Samodzielnie można odwiedzić jeszcze pobliski krater, co my również później uczyniliśmy.

Biorąc pod uwagę bardzo dobrą pogodę, widoczną całą drogę do szczytu i dużą ilość grup wracających z krateru centralnego, my nie zmieniamy naszych planów i postanawiamy wejść na szczyt. Bo w końcu być tutaj i nawet nie spróbować wejść wyżej, to byłby żal. Około godziny siedzimy jeszcze w okolicy, czekając aż kilka grup zejdzie i by móc w spokoju wchodzić wyżej.


Po lewej jest Krater Centralny, po prawej Krater Południowo-Wschodni. My, tak jak grupy z przewodnikami, idziemy na ten centralny, który nie jest jednak najwyższym punktem Etny. Mierzy on 3240-3314 m. A gdzie jest ten najwyższy punkt? Jest nim Krater Północno-Wschodni, liczący sobie ok. 3340 m.

Zbliżenie na Krater Południowo-Wschodni.


Ale siedzenie nam się trochę znudziło, a poza tym wiatr dokucza, więc ruszamy w górę. Generalnie droga cały czas jest ewidentna i łatwa do zauważenie. Początkowo, to zwykła droga jezdna.


Towarzyszą nam początkowo przeróżne kształty zastygłej lawy.


Grupa wracająca z krateru:


Mijaliśmy 4 grupy. Pierwszy przewodnik poinformował nas, że tu jest zakaz chodzenia i poszedł dalej. Kolejny nic nie powiedział, a dwóch pozostałych widzieliśmy z większej odległości. Myślę, że gdy nie idzie się w czasie, gdy grupy idą do góry, tylko popołudniem, to nie robią dużych problemów samodzielnym turystom. Prócz nas, widzieliśmy jeszcze 3 osoby, które były tego dnia na wierzchołku samodzielnie.


Krater ponad Torre del Filosofo


Wyraźne ścieżki prowadzące na szczyt.


Bliżej stożka zmienia się teren, który pokryty jest niemal całkowicie popiołem i tufem wulkanicznym, który przykrywa wcześniejsze ślady lawy.




Robi się coraz stromiej, a podłoże nie ułatwia wędrówek. Porównać można to do wejścia na wydmę, gdzie robimy dwa kroki w górę, by ześlizgnąć się jeden. Męczące mocno. Do tego silny wiatr, który momentami z łatwością może przewrócić. Kijki z całą pewnością byłyby mocno przydatne. Ja jednak ich nie mam, więc wchodzę metodą 3 kończyn - jedna ręka ciągle pomaga wchodzić wyżej ;)


Niestety, gdy dochodziliśmy do krateru, pojawiło się więcej chmur, do tego ilość wydobywającej się pary również uległa zwiększeniu. Cóż, takie życie, ale nie było aż tak źle.
Od Torre del Filosofo szedłem ok. 1h10m. Zanim jednak zacząłem zwiedzanie krateru, wytrzepałem z butów pył wulkaniczny, który z wielką łatwością tam wpada. Miałem wrażenie, że wsypuje się łatwiej niż piasek.

Na górze, czuć było charakterystyczny zapach i widać żółty kolor siarki oraz inne substancje pochodzenia wulkanicznego.








Katania w dole






Zejście jest dużo szybsze, bo może się odbywać metodą ślizgania - pył zachowuje się podobnie jak śnieg, i można szybko tracić wysokość.
Zanim jednak zejdziemy całkowicie, odwiedzamy jeszcze wcześniej wspomniane kratery:




Do hotelu schodzimy taką samą drogą, którą szliśmy w górę. Kilka ujęć na widoki:


Monti Calcarazzi i Crateri Silvestri




W Rifugio Sapienza pierwsze co robimy, to oczywiście kąpiel i przepranie rzeczy, bo wszystko jest szare od pyłu. Dopiero potem było świętowanie odwiedzin Etny lokalnym piwem i winem ;)

Środa, 5 września 2018

Rano, zanim będziemy wracać do Katanii, chcemy jeszcze pokręcić się po okolicy Rifugio Sapienza. Bo Etna to nie tylko kratery szczytowe, ale ponad 270 kraterów bocznych. Których część zresztą wczoraj mogliśmy zobaczyć.


My odwiedzimy dwa największe w okolicy Rifugio Sapienza, czyli Monti Calcarazzi oraz Crateri Silvestri. Znajdują się one tuż nad parkingiem, a na ich kopuły prowadzi wygodna, wyrównana ścieżka.


Crateri Silvestri


Na Monti Calcarazzi


Dobrze widoczny krater ze śladami erupcji lawy z roku 2001






Widoki z Crateri Silvestri - wszędzie tylko zastygła lawa.




Kręcimy się jeszcze po miejscowych sklepach z pamiątkami i wracamy po rzeczy do hotelu. Bierzemy plecaki i ruszamy w stronę drogi prowadzącej do Nicolosi/Katani. Jedyny autobus odjeżdża o godzinie 16:30, ale biletów w jedną stronę wcześniej kupić nie można, więc pozostaje liczyć tyko, że jakieś wolne miejsce będzie. Co raczej jest mało prawdopodobne, bo zdecydowana większość osób jedzie nim na jednodniowe wycieczki. Liczymy na to, że skoro jest tam tak dużo aut na parkingu, to i z powrotem nie będzie problemu ;) Ostatecznie czekamy około godziny (okolice południa to nie najlepszy czas na łapanie stopa w dół, bo większość jedzie do góry). Podrzuca nas Niemiec, który również spał w hotelu, a wczoraj próbował wejść na szczyt, ale zrezygnował przy tabliczce z zakazem, o którym wcześniej nie wiedział. Bo jak to powiedział, cena za przewodnika jest trochę wygórowana.
On jechał do hotelu w Katanii, ale podrzucił nas pod sam dworzec kolejowy, co ułatwiło i przyśpieszyło nam dalszą włoską podróż.

Z ciekawostek, tego dnia Etna postanowiła pokazać, że nadal jest aktywnym wulkanem. Rano o 6:15 i 8:36 były dwa wybuchy. A gdy wracaliśmy, około 13:05 kolejny, który udało mi się sfotografować :)




Czy warto wybrać się na Etnę? Jak najbardziej, bo jest to coś zupełnie innego niż góry, które możemy spotkać w Polsce, czy w okolicy. Szaro-czarne krajobrazy terenów wulkanicznych mają swój niepowtarzalny urok. Więc jeżeli ktoś będzie na Sycylii, warto pomyśleć nad spędzeniem jednego dnia na Etnie. Nawet gdy nie będzie w planie wejścia na najwyższe kratery, to nie będzie to dzień stracony. Bo już sam spacer po kraterach nad Rifugio Sapienza dostarczy niepowtarzalnych widoków. A gdy uzupełni się wycieczkę o kratery położone w okolicy górnej stacji wyciągu, czy w rejonie Torre del Filosofo, to myślę, że nikt nie uzna takiego dnia za stracony.


Informacje praktyczne

Najlepszym środkiem dostania się pod Etnę jest własny bądź wypożyczony samochód. Dojazd dla niezmotoryzowanych, to jedynie autobus z Katanii. Odjeżdża o godz 8:15, wraca z Etny o 16:30. Podróż trwa 2h.
Koszt w dwie strony ok 6.40€, w jedną 4€
Autobus odjeżdża ze stanowiska 6 lub 7 z placu przed dworcem kolejowym. Bilety mozna kupić w biurze AST przy Via Don Luigi Sturzo.

Hotel Rifugio Sapienza - www.rifugiosapienza.com
Za pokój dwuosobowy, rezerwowany w dniu przyjazdu przez stronę, zapłaciliśmy 70€
Osoby śpiące w hotelu mają zniżki na jeepy i kolejkę na Etnę.

Ceny, które zapamiętałem z opowieści przewodnika/personelu hotelu:
Kolejka 30€ - od Rifugio Sapienza (1900 m. n.p.m.) do górnej stacji kolejki (2500 m. n.p.m.)
Jeepy 35 € - takie bardziej terenowe busiki, o pojemności ok 20 osób, wożą od górnej stacji kolejki (2500 m. n.p.m.) do Torre del Filosofo (2920 m n.p.m.)
Przewodnik 87€ - wycieczki z przewodnikiem obejmują wjazd kolejką oraz podjechanie jeepami do Torre del Filosofo, na nogach idzie się jedynie ostatni etap na szczyt. W zależności od agencji, powrót albo na nogach, ze zwiedzaniem aktywnych obszarów wulkanicznych lub ponownie jeepy + kolejka. Jako że turyści na Sycylii niekoniecznie posiadają odpowiedni strój, agencje wypożyczają im skarpety, buty, kurtki, kije trekkingowe i kaski.

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/g6hFiGXohWewK4eg6

Komentarze

  1. Widoki niesamowite! nie mieliście żadnych problemów z oddychaniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z oddychaniem nie było problemu. Jedynie trochę śmierdziało nad kraterem, ale to nie przeszkadzało jakoś szczególnie. Najbardziej dokuczał wiatr.

      Usuń
  2. Potęga natury. Zobaczenie na żywo pewnie robi wrażenie. Patrząc na zdjęcia, wygląda to jakbyście wylądowali na innej planecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenia niesamowite. Patrząc na tą szarą okolicę cały czas ma się świadomość, że przecież to jest "nowe" i za jakiś czas może wyglądać zupełnie inaczej. Wystarczy powiedzieć, że cztery główne kratery szczytowe powstały w XX wieku, a nawet niedaleko parkingu są kratery, które stoją tam dopiero od 2001.

      Usuń
  3. Fajna sprawa. Red, a autobusem to pod szczyt można dojechać? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ostatnie 400 m wysokości trzeba już przejść na własnych nogach. Ale prawie, prawie ;)

      Usuń
  4. Fajna sprawa, wspomnienia na całe życie. I ten dreszczyk emocji, czy czasem nie nastąapi erupcja, gdy będziemy na szczycie. Świetne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz