Karkonoskie ciemne interesy



Na wspólny wyjazd ze Skadi prowadzącą bloga Skadi na Grani próbowaliśmy zgadać się już chyba trzeci miesiąc, bo była sprawa do omówienia. Ale nie jest tak prosto zgrać wolne w dwóch niestandardowych grafikach i sztuka ta udała nam się dopiero w październiku. Chociaż nie obyło się bez problemów natury komunikacyjnej. Nie mogliśmy się zrozumieć, kiedy ja tego dnia mogę jechać ;) Ostatecznie jednak wszystko się udało i mogliśmy rozpocząć wycieczkę od spotkania pod dworcem kolejowym w Legnicy.

Czwartek, 12 października 2017

Jagniątków, , Schronisko pod Łabskim Szczytem, , Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem, , Trzy Jawory, Jagniątków

W Legnicy dosiadam się do auta Skadi, którym jedziemy do Jagniątkowa. Tam auto zostaje na parkingu przy początku czarnego szlaku, a my ruszamy do schroniska pod Łabskim Szczytem.

Na początku wycieczki towarzyszy nam nawet słońce, które ładnie oświetla kolorowe, jesienne liście.

Niestety, dosyć szybko chowa się za chmurami i pozostają nam jedynie wyblakłe, jesienne drzewa. Niestety, kolorowe liście bez oświetlającego je słońca nie prezentują się już tak ładnie.

Na rozdrożu Trzy Jawory zostaję oskarżony o zdemolowanie szlakowskazu, ja jednak do niczego się nie przyznaję i uznaję to za niczym nie poparte pomówienia :P

Niedługo robi się jeszcze bardziej ponuro, najpierw zaczyna kropić, później padać deszcz, a ostatecznie pogrążamy się we mgle. W takich to zachęcających okolicznościach przyrody zachodzimy do schroniska.



fot. Skadi



W schronisku zamawiamy coś ciepłego do jedzenia i dłuższy czas siedzimy omawiając główny temat spotkania. W tym czasie na dworze trochę się zmienia, bo chmury się podnoszą, przestaje padać i coś tam widać. Skoro na zewnątrz jest już lepiej, kończymy posiadówkę i idziemy zobaczyć, jak tam prezentują się Kotły jesienną porą.



fot. Skadi

Natrafiamy nawet na zmrożone jagody. Słodkie nie były ;)


Przy okazji, pochwalę się swoim nowym nabytkiem. Buty Lowa Munro. Pełna skóra z dwóch stron, brak membrany, gumowy otok. Czego chcieć więcej od buta górskiego? Dla mnie to cechy buta idealnego. No dobra, do ideału brakuje jedynie tego, by był to but z jednego kawałka skóry, jednak i tak jest to bardzo dobry kawał obuwia ;)


Kotły coraz bliżej.


Kocioł wraz ze stawkiem.


Przyczajona w kosówce Skadi z aparatem.


Na chwilę nawet pokazała się Stacja Przekaźnikowa położona na grzbiecie.


Chmury ponownie zakrywają kocioł przed wzrokiem obserwatorów.


Po porobieniu zdjęć, gdy chmury zaczęły ponownie spływać z grzbietu, zaczęliśmy schodzić w dół. Tym razem obyło już się bez opadów, towarzyszył nam jedynie wiatr, który i tak był słabszy niż powyżej lasu.

Dzięki Skadi za towarzystwo, wspólny wyjazd i liczę na realizację obgadanej kwestii ;) Mam nadzieję, że kolejny wypad będzie już bardziej konkretny, niż tylko taki krótki spacer, ale i tak była to całkiem niezła trasa jak na panujące wówczas warunki.

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/nNmf4q2PL3ZEwSbH2

Komentarze

  1. Jesień nie zawsze jest piękna i złota, ale w górach mi to nie przeszkadza. Bardzo klimatyczne fotki, lubię mgliste kadry.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja wole jednak taką typową złota jesień, ale czasami jednak nie jest dane jej zobaczyć, chociaż i tak może być ładnie :)

      Usuń
  2. Buty bez membrany nie są złe. Jeżeli cena przez jej brak jest niższa, to jak najbardziej warto rozważyć zakup. Jak dla mnie mają jednak 2 minusy. Jeżeli but jest już mocniej wyeksploatowany i skóra zaczyna pękać, to impregnacja niewiele już daje - membrana w takim wypadku to zawsze jakaś dodatkowa warstwa, która może trochę wydłużyć żywotność buta.
    Drugi problem to zapiętki w butach wyściełanych w środku skórą. Pod wpływem potu skóra w tym miejscu twardnieje i pęka, przestaje być gładka i szoruje piętę. No chyba, że tylko Meindle tak mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie brak membrany to zaleta, bo właśnie to jedna warstwa mniej, która tylko pogarsza oddychalność i schnięcie przemoczonego buta. Sama skóra wyschnie szybciej niż skóra + membrana + materiał. A membrana też przemaka w odpowiednich warunkach.

      Mam nawet wrażenie, że dobrze utrzymane skórzane buty radzą sobie z wilgocią niewiele gorzej niż membranowe. Co do kwestii wyeksploatowanych butów, to jak skóra już pęka, to membrana już dawno nie działa, bo ona popękała dużo szybciej ;)

      Nie tylko Meindle, wszystkie skórzane buty mają taką samą przypadłość, a raczej to właściwość skóry. Można temu zapobiegać natłuszczaniem buta również od środka, ale raczej i tak kiedyś popęka od środka.

      Usuń
  3. Bardzo fajne zdjęcia, mgła nadaje im charakteru.
    Znalezienie wolnego terminu u mnie też graniczy z cudem, często muszę się nagimnastykować, żeby znaleźć wolny termin między obowiązkami domowymi, służbowymi i zaplanowanymi wyjazdami.
    Buty jednak wolę z membraną Gore-tex, innych nie kupuję, lubię mieć nieprzemakalne buty, przydają się gdy uganiam się za zdjęciami po mokrej trawie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz przeciwnie, jak buty to bez membrany. Chyba, że to zimowe, wtedy to niech będzie, bo one i tak są tak sztywne i grube, że membrana oddychalności nie pogorszy ;) Dla mnie Gore to niech zostanie przy kurtce ;)

      Usuń
  4. Karkonosze jesienią, kiedy jest mgliście, też są magiczne. Fajnie, że macie stosunkowo blisko do gór, zazdroszczę trochę ;) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko nie jest, więc z dojazdem trudno nie ma ;) Ja bardzo doceniam, że w góry blisko, chociaż żałuję, że w Tatry daleko :P

      Usuń
  5. Taki tajemniczy tytuł, jakbyśmy co najmniej planowali przejąć władzę nad górską blogosferą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie to było naszym tematem przewodnim? :P

      Usuń

Prześlij komentarz