Pierwsze spotkanie z tarpem w Wysokim Jesioniku



Wysoki Jesionik to jedno z trzech sudeckich pasm, które wznosi się ponad górną granicę lasu. A co za tym idzie, łatwo tam o dobry punkt widokowy na podziwianie wschodu słońca, bez potrzeby szukania wieży widokowej czy przecinki w lesie. Mi zależało na wschodzie i noclegu gdzieś wyżej, Skadi z bloga Skadi na Grani chciała przetestować swój nowo nabyty tarp. Wobec tego wybraliśmy się w Masyw Keprníka, by połączyć obie te rzeczy.

Wtorek, 9 października 2018

Červenohorské sedlo, , Keprník

Wraz ze Skadi umawiamy się na spotkanie w Świdnicy o 16. Ona odeśpi do tego czasu nockę, a ja dojadę prosto z pracy.

Jedziemy na Červenohorské sedlo, gdzie zostawiamy auto pod hotelem i po przepakowaniu ruszamy za czerwonymi znakami w stronę Keprnika. Droga jest ewidentna, jedynie na chwilę tracimy pewność siebie, czy na pewno dobrze idziemy, bo nie kojarzymy, kiedy ostatnio widzieliśmy znaki. Sprawdzenie pozycji w google maps utwierdziło nas w przekonaniu, że idziemy dobrze. A 4 metry dalej zobaczyliśmy czerwoną kreskę na drzewie, która nam się zawieruszyła. Po drodze mijamy kilka ciekawszych obiektów, ale na razie nie zatrzymujemy się przy nich na dłużej, bo jutro będziemy wracać tą samą drogą, to przyjrzymy im się w świetle dnia.

Gdy wchodzimy na Keprník (1423 m n.p.m.), wita nas silny wiatr. Ściągamy plecaki i zaczynamy szukać dobrego miejsca na nocleg. Początkowo myślałem, by położyć się pod skałami, gdyż miałem nadzieję, że osłonią nas przed wiatrem. Niestety, to nie działa, a wręcz wieje mocniej niż na górze. Tak więc wyszukujemy najbardziej płaskie miejsce koło barierek i zaczynamy bawić się w mocowanie tarpa.
Jak by się ktoś zastanawiał, tarp to krótsza nazwa  płachty biwakowej. Najczęściej w formie kwadratowego kawałka lekkiego materiału, który chroni przed wiatrem i deszczem.

Jako, że oboje pierwszy raz mamy okazję jego użycia, trochę to trwa, na pewno też nie rozkładamy go w najlepszy możliwy sposób, ale jakoś się trzyma. Gdy wejdzie się pod niego, prawie nie wieje i można w spokoju ugotować wodę na kolację.

Środa, 10 października 2018

Keprník, , Šerák - rozc., , Chata Jiřího na Šeráku, , Šerák - lanovka, , Chata Jiřího na Šeráku, , Obří skály - rozc., , Šerák - rozc., , Trojmezí, , U Vozky, , Sedlo pod Vřesovkou,, U kamenného okna, , Vřesová studánka, , Červenohorské sedlo

Budzik dzwoni przed wschodem, ale przysypiam jeszcze na chwilę i gdy wychodzę na zewnątrz, Skadi już fotografuje okolicę. Ale wschodu nie przespałem ;)


Fotografując okolicę:


Największą uwagę przykuwa Praděd, najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika.


Dodatkowo jest bardzo charakterystyczny, gdyż na jego wierzchołku znajduje się wieża telewizyjna z hotelem i restauracją.





Długo siedzimy na górze oglądając wschodzące słońce. Pomimo, że jest jesień, to nie jest jakoś bardzo zimno. Jedynie wiatr uprzykrza życie.




Słońce już wysoko.


Szczytowe skały, które w moim pomyśle miały dać schronienie przez wiatrem.


Blogerzy na szczycie ;)

fot. Skadi

Najwyższe partie Wysokiego Jesionika.


Gdy tak siedzimy na górze, zastanawiamy się, jak tutaj musi być zimą, podczas ładnej, wyżowej pogody. Trzeba to kiedyś sprawdzić.

Widoczny przed nami szczyt, ze skałami na szczycie, to Vozka. Będziemy na nim popołudniu, wracając do auta.


Sypialnia z bliska.


Gdy my jemy śniadanie, nad okolicę napływają chmury. Masyw Śnieżnika w chmurach.


Praděd




Zanim spakowaliśmy swój dobytek do plecaków i ruszyliśmy w dalszą drogę, na zegarach była już 9:30. Słońce ładnie świeciło na błękitnym niebie, a chmury rozwiało.


Zdjęcie przy tabliczce trzeba zrobić ;)


Teraz czeka nas zejście i ponowne podejście na Šerák. Po drodze idziemy w otoczeniu kosodrzewiny.


Po niedługim czasie dochodzimy do Chaty Jiřího na Šeráku. Nie wchodzimy jednak, bo stwierdzamy, że kofola lepiej będzie smakować na powrocie ;)


Robimy jeszcze krótkie odbicie żółtym szlakiem do stacji wyciągu i zaczynamy zejście w kierunku Obřích skál.


Jest to szczyt o wysokości 1082 m n.p.m., na którego wierzchołku znajduje się charakterystyczna grupa skał. Tuż pod nim znajduje się wiata, którą można wykorzystać do odpoczynku lub schronienia przed wiatrem/deszczem.


Siedzimy jakiś czas koło wiaty, korzystając z pięknej pogody, po czym ruszamy do mijanego wcześniej schroniska na kofolę.


Litr kofoli zniknął nie wiadomo kiedy.


My za to znikamy z ławek w momencie pojawiania się ogromnej grupy dzieciaków. Widać sezon wycieczek szkolnych w Czechach trwa.


Kolejnym punktem wycieczki jest Vozka (1377 m n.p.m.). Na szczycie znajdują się 7 metrowe skały, które wyraźnie górują nad okolicą.




Idąc dalej i obserwując okolicę, ma się wrażenie, że jest to takie połączenie Izerów i Karkonoszy. Drzewa bardzo przypominają izerskie krajobrazy, za to głębokie doliny przywodzą na myśl najwyższy sudeckie pasmo.

fot. Skadi



Kamenné okno na szczycie Červená hora


Widok na Pradziada.


Schodząc, zachodzimy jeszcze do Vřesovej studánki, czyli cudownego źródła na zachodnim stoku Červenej hory. Gdy my wchodzimy do środka, woda nie cieknie. Cóż, sucho było tego lata.


Po linie można też wejść na pięterko, gdzie w razie potrzeby można spędzić noc.

W drodze na Červenohorské sedlo.


Kapliczka ofiar Jesioników, która jest mniejszą kopią kościoła, stojącego kiedyś koło Vresowej studzianki.

Stąd jeszcze kilka chwil i jesteśmy ponownie przy samochodzie. Skadi podrzuca mnie do Jaworzyny Śląskiej, skąd pociągiem wracam do Wrocławia.


Na koniec napiszę krótką opinię na temat noclegu pod tarpem. Na plus trzeba wpisać ochronę przed wiatrem i dużą dowolność w montażu. Zastanawiam się, jak by się sprawdził podczas deszczu, bo na pewno trzeba by uważniej wybrać miejsce na jego rozłożenie, aby woda nie ściekała do środka. Co do noclegu w warunkach bezdeszczowych, to spokojnie można przekimać pod gołym niebem, więc nie jest niezbędny. A na ewentualny deszcz wolałbym zabrać namiot, który da mi pewniejszą ochronę przed deszczem i łatwość/szybkość/powtarzalność rozłożenia niemal w każdym terenie. Jednym słowem, tarp nie przekonał mnie do siebie jakoś szczególnie.

Na zakończenie podziękowania dla Skadi za wspólny wyjazd oraz rozmowy o górach i kotach ;) Do następnego i mam nadzieję, że będziemy czekać na tą wycieczkę krócej, niż ostatnio :)

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/L4RwmpyBsvTbn2h79

Komentarze

  1. Piękniunio! Ile ja już nie byłem w Jesenikach. Co do tarpa, nie przewiewało? To wyrób własny, czy...?
    Red, Hruby Jesenik zimowo dupę urywa !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba to zmienić, może jakiś zimowy wypad w to czeskie pasmo? Odświeżysz sobie pamięć ;)

      Nie, tarp bardzo dobrze chronił przed wiatrem. Ale tego można się spodziewać, bo materiał jest wodo i wiatroodporny. To była jakaś wojskowa wersja tarpa jak dobrze pamiętam. Nie była to górna półka w tego typu wyrobach, ale szczegółów nie znam. Musiałbyś się Skadi popytać. W każdym razie ten wyrób trochę podpupadł na jakości przez wiatr, bo lekko uszkodziły się jego zaczepy. Myślę, że lepsze produktu sprawdziły by się lepiej.

      Usuń
  2. Piękne widoki o świcie, te z chmurami chyba nawet bardziej malownicze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmury bardzo często dodają uroku zdjęciom. Stają się wtedy takie pełniejsze.

      Usuń
  3. Góry są piękne. Podziwiam tych, którzy łapią za plecak i maszerują przez kilka dni zdobywając pasma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podczas dłuższej wycieczki w nie jeszcze bardziej się je doświadcza :)

      Usuń
  4. Ach ta kofola :) Zdjęcia piękne z fajnymi kolorami. Pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, trafiła się ładna, urocza jesień tego roku :)

      Usuń
  5. "To trzeba to zmienić, może jakiś zimowy wypad w to czeskie pasmo? Odświeżysz sobie pamięć.."

    Z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje tereny ! Uwielbiam tam wracać.

    Ta trasa, którą zrobiliście jest jedną z moich ulubiony w Wysokim Jesioniku. Teraz myślę o wschodzie słońca na Vozce ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz