Czeskie skalne miasta: Adršpach i Teplické skály



Każdy pewnie słyszał o Adrszpaskich i Teplickich Skałach, zwanych również Skalnymi Miastami. Leżą one w czeskiej części Gór Stołowych, niedaleko polskiej granicy. Jest to duży kompleks piaskowcowych skał i wielkich bloków skalnych, które tworzą niezwykłe labirynty.

Sobota, 7 lipca 2018

Do tej pory dojazd do skalnych miast dla osób niezmotoryzowanych był problematyczny. Jednak od tegorocznej majówki można już dojechać pociągiem wprost pod skały z Wrocławia. Jest to o tyle ciekawa opcja, że pozwala na jednodniową wycieczkę z możliwością wieczornego powrotu do Wrocławia. Wyjeżdżamy z Wrocławia o 6:01 i w Adršpachu jesteśmy koło 9. Stacja znajduje się zaraz obok parkingu i wejścia w skały, więc daleko nie ma i nie zgubimy się po drodze, bo od razu widać gdzie trzeba iść ;)

Zanim jednak rozpoczniemy zwiedzanie, musimy zakupić bilety wstępu. Są tutaj dwie kasy, w jednej można płacić kartą. Nam udaje się nie stać długo w kolejce, bo wyszliśmy jako jedni z pierwszych z pociągu. Ale później, kolejna była już spora. Koszt biletu w sezonie dla osoby dorosłej to 120 Kč, dzieci powyżej 6 lat 70 Kč. Oprócz biletu dostajemy ulotkę z mapką i opisami charakterystycznych miejsc na szklaku. Ulotki są także w języku polskim.

Gdy już zakupimy bilety, możemy wejść na szlak prowadzący wśród skał. Na początku wita nas taki oto przedstawiciel miejscowych czartów:


Na początku natrafiamy na jezioro Pískovna. Jest to zalany kamieniołom, który możemy obejść.


To obejście nie jest jakoś szczególnie interesujące, ale można się przejść. W końcu skały nie są aż tak rozległe, by nam zabrakło czasu ;)

A zanim wkroczymy w te wąskie przejścia między skalnymi basztami, opiszę krótką historię turystycznej eksploatacji tych rejonów. Przez długi czas rejon ten był słabo poznany, bo gęsta roślinność nie pozwalała na podziwianie skalnych urwisk w pełnej krasie. Zmieniło się to w roku 1824, kiedy to wybuchł pożar, który pochłonął drzewa rosnące między skałami ukazując ludziom ogrom miejscowych skał. Od tego czasu zaczęło się turystyczne zwiedzanie tych miejsc.

Wśród skał:


28.06.1876 - byli już tu turyści


Co bardziej charakterystyczne skały mają swoje nazwy, które możemy znaleźć na tabliczkach na trasie. Tutaj Głowa Cukru:




Wejście do ciaśniejszego fragmentu trasy prowadzi przez bramę.


Gotycka Brama


Rynek Słoni, ale słoni to ja tu nie dostrzegłem.


Część drogi wyznaczona jest drewnianymi kładkami:


Kiedyś to były powiedzie...


Kochankowie


Skalna kaplica. Znajdują się tutaj pamiątkowe tablice ludzi związanych z górami.


Wychodzimy na punkt widokowy Wielka Panorama. Prawdę mówiąc, te drzewa trochę zasłaniają skały w okolicy.


Ale za to kawałek dalej zobaczyć można jedne z bardziej znanych tutejszych skał, czyli Starosta i Starościna.


Mysia Dziura.


Tym oto sposobem zakończyliśmy pętelkę zielonym szlakiem i ponownie znaleźliśmy się przy Głowie Cukru. Ale przecież nie chcemy w taki sposób kończyć wycieczki, więc ponownie idziemy do miejsca, gdzie wcześniej spotkaliśmy żółty szlak. Pierwszą atrakcją na nim jest Mały Wodospad.


A kawałek dalej jest punkt, gdzie rozpoczyna się rejs łódką po jeziorku. My odpuściliśmy tą atrakcję, bo kolejka nas skutecznie zniechęciła.


Fragment jeziorka, po którym pływają łódki


W miejscu, gdzie teren robi się zdecydowanie łagodniejszy i pojawiają się podmokłe rejony, robimy przerwę na drugie śniadanie.


Po jedzeniu czeka nas dłuższy odcinek mało ciekawego szlaku, który doprowadza nas do drugiego skalnego miasta, a mianowicie Teplickich Skał. Gdybyśmy wchodzili w tą część od miasta, ponownie zapłacilibyśmy za bilety wstępu, ponieważ są one płatne osobno. My jednak za wstęp nie płacimy, bo idąc od Adršpachu, kas po prostu nie ma.

Pierwszą atrakcją na naszej trasie są pozostałości po zamku Střmen. By go odwiedzić czeka nas spory spacer po schodach i drabinkach, bo wysokości trzeba jednak zrobić by wejść na górę.


Ale warto wejść, dla widoków na okolicę.


Po zejściu ruszamy dalej ku głównej atrakcji rejonu. A są nią wysokie kamienne ściany i wąskie wąwozy.








I tak oto zakończyliśmy pętelkę po Teplickich Skałach. Jest to rejon o zupełnie innym charakterze, niż Adrszpaskie Skały. Nie ma tutaj tylu samotnych skał, bo głównymi atrakcjami są długie i wysokie mury skalne oraz głębokie wąwozy, którymi prowadzi szlak turystyczny. Dlatego też wg mnie warto odwiedzić oba te rejony, co bez problemu można zrobić w jeden dzień.

Dla nas to jednak ciągle nie jest koniec wycieczki, bo planujemy wejść jeszcze na Čáp. Górę mierzącą 786 m n.p.m. Na jej szczycie znajduje się wieża widokowa o wysokości 13 metrów, wybudowana w 2014 roku.

Podejście na szczyt, to częściowo wchodzenie po schodach.


Widoki z wieży na Góry Kamienne:


Karkonosze


Okoliczne skalne ściany


Wieża na szczycie


Mając jeszcze sporo czasu do zachodu gotujemy obiad i odpoczywamy na licznych z tutejszych wykutych w skale kamiennych ławkach.




Przed zachodem słońca na wieży pojawia się chłopak ze Śląska, który spędza urlop zwiedzając Sudety. Mamy więc towarzystwo do wieczornych rozmów przy zachodzącym słońcu ;)
A zachód był niczego sobie:












Kładąc się spać w śpiworze pod rozgwieżdżonym niebem mam nadzieję na ładny wschód, chociaż prognozy dają na to małe szanse.

Niedziela, 8 lipca 2018

I rzeczywiście, gdy po godzinie 3 budzą mnie padające na moją twarz krople deszczu, już wiem, że wschodu to dzisiaj nie będzie. Zanim jednak wychodzę ze śpiwora, deszcz ustaje, tak więc do rana śpię na kamiennej ławce.


Po śniadaniu wchodzę jednak jeszcze na wieżę zrobić kilka widoczków.




Schodzimy przez miejscowość Skály do Teplice nad Metují. Tam zakupujemy kofolę na drogę i ruszamy w stronę Polski.

Tuż przed granicą, na zboczach Bukovéj hořy natrafiamy na pomnik upamiętniający mord dokonany w tym miejscu w roku 1945. Trochę informacji można znaleźć tutaj.


Do Wrocławia wracamy z Mieroszowa. Najpierw busem do Wałbrzycha, skąd mamy pociąg do Wrocławia.

Jeżeli ktoś zastanawia się czy warto odwiedzić te Skalne Miasta, to mogę krótko powiedzieć, że jak najbardziej. Robią na prawdę duże wrażenie rozmiarami skał i formacji skalnych. Jak ktoś był na naszym Szczelińcu Wielkim czy w Błędnych Skałach, to powiem tylko, że te nasze miejsca to taka miniaturka tego, co zobaczymy u Czechów. Tak więc, warto zacząć planować wyjazd w ten rejon. Pozostaje tylko kwestia terminu i tu już warto chwilę pomyśleć. Bo w sezonie, w pogodny dzień jest tam na prawdę tłoczno. Nam udało się ominąć większe tłumy, bo wyszliśmy jako jedni z pierwszych po przyjeździe pociągu, wcześniej niż większość zmotoryzowanych. Ale i tak gdy po przejściu pierwszej pętli szliśmy do wodospadu, na trasie było już tłoczno i mało przyjemnie. zmieniło się to jednak w miejscu, gdzie rozpoczyna się szlak przejściowy do Teplickich Skał. Tu było pusto. Dlatego też nie najgorszym rozwiązaniem byłby przyjazd poza sezonem, jesienią. Bo wiosną wiele z tych wąwozów może być jeszcze zasypane śniegiem.

Przydatne informacje:
Adršpašské skály/
Teplické skály/

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/Rt7nQVCfLBvqupHN9

Komentarze

  1. Miałem plan w zeszłym roku spać na tej wieży i dalej uderzyć w rejon Ostasz, ale cos nie wypaliło, menel nie mógł czy coś. Reflektujesz? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, jak będzie okazja, to czemu nie. Ja tam na Ostaszu co prawda byłem, ale powtórzyć wycieczkę można zawsze ;)

      Usuń
  2. Klasyka Skalnych Miast. Pięknie się prezentują o zachodzie słońca.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyk jak najbardziej i do tego wart odwiedzenie, bo na prawdę jest tego wart.

      Usuń

Prześlij komentarz