Włodzicka Góra wiosenną porą



Wiosna przyszła, na nizinach coraz więcej zieleni. W górach słońce oraz wysokie temperatury sprawiają, że leżący w wyższych partiach śnieg staje się rozmiękły, zapadający i niezbyt fajny do wędrówek. W tym właśnie okresie lubię jeździć w niższe rejony, gdzie można spokojnie pochodzić bez potrzeby brnięcia w mokrej brei. Tym razem padło na Wzgórza Włodzickie.

Sobota, 7 kwietnia 2018

Nowa Ruda, , Włodzicka Góra

Wycieczkę planuję wraz z menelem i Kasią. W sobotę rano kończę pracę, od razu przebieram się w górskie ciuchy i na przystanku autobusowym odbieram od Kasi plecak wycieczkowy, który mi przywiozła. W tym czasie menel zajmuje miejsce w pociągu Regio do Szklarskiej Poręby. My będziemy jechać tylko do Wałbrzycha Głównego, gdzie mamy przesiadkę na szynobus KD na Kłodzko Gł.

Podróż mija na plotach i pomysłach na wycieczki, po czym wysiadamy na dworcu w Nowej Rudzie. Pierwsze kroki kierujemy w stronę jadłodajni, gdzie raczymy się dobrym obiadem (tudzież śniadaniem) w niezłej cenie. Coś w stylu baru mlecznego.
Po posiłku odwiedzamy miejscowy supermarket w celu nabycia produktów ogniskowych i ruszamy zielonym szlakiem poza miasto.

Menel prowadzi, początkowo jakimś innym wariantem, mówiąc, że kiedyś tak wiódł szlak. Może i tak, nie wiem. Kłócić się nie będę, wiem tylko, że końcowo szlak odnajdujemy, więc może miał rację.

Kapliczka na polach ponad miastem, na stoku Sokolego Garbu.


Zabudowania Nowej Rudy i wzgórza po drugiej stronie.


Menel w stylu oblężniczym.

Góry Sowie.


Gdzieś na grzbiecie w okolicach Krępca siadamy na chwilę by odpocząć, nie wiem nawet kiedy, ale zasypiam. A towarzysze są na tyle mili, że mnie nawet nie budzą ;) Pewien czas drzemię, a gdy obudziłem się, bo zmarzłem, ruszamy dalej.

Widok na Góry Stołowe.


Łąkowy grzbiet prowadzący w stronę Włodzickiej Góry.


Grzbiet jest bardzo widokowy, bezdrzewny, więc ciepło od słońca przyjemnie grzeje.


Włodzicka Góra od tej strony nie wydaje się zbyt wybitna. Ot, po prostu mały, zarośnięty lasem kopiec.


fot. menel

W planie mamy odwiedzenie ruin wieży widokowej na szczycie, a później rozłożenie się na punkcie rekreacyjnym, na jednej z półek dawnego kamieniołomu na zboczu tejże góry. Idąc na górę, widzimy, że przy ognisku imprezuje spora grupa osób. Pewnie niedługo pójdą, a wtedy zaczniemy imprezować my ;)

Na razie na górze zajmujemy ławki i oglądamy okolicę.


Ruiny wieży widokowej. Sama wieża została wybudowana w roku 1927 r. i mierzyła 14,6 m.

fot. menel

Obecnie to tylko kilkumetrowa ruina, na którą można wejść, ale należy uważać, by nie spaść, bo na górze nie ma żadnych barierek ani zabezpieczeń. Widoki również nie są za rozległe, bo okoliczne drzewa są zdecydowanie wyższe.


Po zejściu z wieży, rozkładam wraz z menelem karimaty i... wysypiamy się :P Kasia w tym czasie czyta książkę. Każdy robi to co lubi ;)
Po pewnym czasie stwierdzamy, że można by zacząć ogarniać namioty i coś zjeść, więc schodzimy na wcześniej mijaną platformę z miejscem ogniskowym. Z wcześniejszej grupy zostało już tylko 5 osób. Są to osoby z pobliskich miejscowości, z którymi wspólnie siedzimy i rozmawiamy o atrakcjach rejonu.

Gdy ja z Kaśką pieczemy kiełbaski, menel ze swoją nową piłą Fiskars Xtract dba, by opału nam nie brakło. Powiem, że piła zaskoczyła mnie swoją niską wagą i szybkością cięcia.


Ogniskowanie ciągnęło się jeszcze długo w ciemną i ciepłą noc...


Niedziela, 8 kwietnia 2018

Włodzicka Góra, , Świerki Dolne

Rano na śniadanie leci oczywiście... danie z ogniska. Bo kiełbasa została, więc szkoda zawozić ją do domu.


Jeść, czy nie jeść, oto jest pytanie.

Po śniadaniu zwijamy namioty, pakujemy plecaki i zaczynamy zejście do Świerków Dolnych, przechodząc ponownie przez szczyt Włodzickiej Góry.
Widok na platformę w starym kamieniołomie w całej okazałości.


Niedaleko poniżej szczytu natrafiamy na pozostałości budynków służących kiedyś do transportu kamienia z kamieniołomu i obsługi pracowników.



W Świerkach mamy ponad godzinę do pociągu, więc rozsiadamy się wygodnie na przystanku i cierpliwie czekamy na szynobus, którym zajedziemy do Wrocławia przez Kłodzko.




Tak oto minęła nam krótka weekendowa wycieczka po Wzgórzach Włodzickich. Widać, że wiosna zadomowiła się już chyba na dłużej. Mam nadzieję, że taka pogoda się utrzyma dłużej :)

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/hWVSsn1VPwh5eDWa2

Komentarze

  1. Red, impreza do powtórki. Nie zabraliśmy kartofli, soli i maślanki..

    OdpowiedzUsuń
  2. Malownicze wzniesienia i bardzo widokowe. Fajna trasa. A ten tunel długi był?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te koło Świerków Dolnych, których wyloty widać na ostatnim zdjęciu, mają 1171 m oraz 1168 m. Za to dłuższy jest tunel zaraz za Wałbrzychem Głównym. Jest on jednocześnie najdłuższym pozamiejskim tunelem kolejowym w Polsce. Mierzy 1604 m.

      Usuń
  3. Jak ja lubie takie spacery:) Niestety, ponieważ zawsze jestesmy samochodem, to musimy robić pętle, żeby doń wrócić;( Przy okazji - czytałam, że w okolicy j.Lubachowskiego postawiono/mają postawić?/ kilka wież widokowych z założeniem, że kiedy widok zasłonią drzewa, to wieże zostaną przeniesione w inne miejsca. Mam nadzieję, że czegoś nie przekręciłąm, bo pomysł mi się podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko fajnie, ale nie wiem czy na śniadanie podołałabym kiełbasie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz