W poszukiwaniu śniegu w Izerach



Wypadły mi niespodziewane dwa dni wolnego. A co można zrobić z wolnym czasem w środku lutego? Na pewno nie siedzieć w domu. We Wrocławiu tej zimy śniegu ciężko uświadczyć, utrzymuje się może przez parę godzin po opadzie. Spakowałem więc plecak, przyczepiłem do niego rakiety śnieżne, wsiadłem w pociąg i pojechałem szukać śniegu w Górach Izerskich.

Czwartek, 8 lutego 2018

Desná, , , Na Knajpě, Smutná louka, krzyże lotników, , Jizera

W Desnej wysiadam z pociągu około 10.20, szykuję się do drogi i powoli ruszam. Początkowo idę asfaltem, by po pewnym czasie odbić w leśną ścieżkę. Pogoda jest średnia. Nie pada ani nie prószy śnieg, ale widoków prawie nie ma. Jest za to śnieg. Co prawda, nie ma go za dużo, ale idę dalej z myślą, że Horská služba nie kłamała i w Izerach jest te 70cm śniegu ;)

Wędruję wyratrakowanymi trasami aż do Na Knajpě, gdzie robię chwilę przerwy i ruszam nieratrakowanym szlakiem - Pavlovą cestą - w kierunku krzyży lotników. Zaraz po odbiciu z uczęszczanego przez narciarzy szlaku zakładam rakiety, które ułatwiają wędrówkę. Towarzyszą mi ślady nart, bo dalszych widoków brak - po pierwsze drzewa, po drugie chmury zasłaniają wszystko.


Samych krzyży nie spotykam, natrafiam jedynie na jakąś kamienną tabliczkę . Nie wiem, czy tych krzyży tam nie ma, są niewidoczne ze szlaku, czy po prostu do nich nie doszedłem, bo w pewnym momencie pętli zawracam i po dojściu do żółtego szlaku idę w stronę Izery.

Podejście na Izerę dłuży mi się strasznie. Pewnie po części z powodu głodu. Jedyne co dzisiaj jadłem, to pięć sztuk chrustó w- pożywne śniadanie to podstawa ;) Końcowa część podejścia na szczyt wydaje mi się bardziej stroma, niż pamiętałem to z poprzedniej wizyty w tym miejscu.
Ale chatka z dużą werandą stoi, jak stała.


Rozległa panorama na okolicę:


Na szczytową skałę nawet nie wchodzę, bo nie widzę sensu. Rozkładam namiot, szykuję śpiwór, przebieram się w wełnę i gotuję obiad. Dobrze, że na żółtym szlaku, przy wejściu na wyratrakowaną część nabrałem wody ze strumienia. Zaoszczędzę dzięki temu i czas, i gaz, bo nie muszę topić śniegu.

Najmodniejszy ostatnim czasie styl fotografii - selfie z rąsi i idę spać ;)


Piątek, 9 lutego 2018

Jizera, , Pod Jizerou, , Smědava, , Předěl, , Nebeský žebřík, , Smrk, , Łącznik, , Polana Izerska, , Biała Droga, Zielona Droga, Mokra Przełęcz, , Pod Wysoką Kopą

W nocy było jakieś -11°C, trochę wiało i na namiocie od zawietrznej osiadło mi sporo szronu.
Pobudka w okolicach wschodu, którego nie widać, więc się nie śpieszę. Powoli ogarniam coś na ciepło do jedzenia i pakuję plecak.


Schodzę do czerwonego szlaku, na którym ściągam rakiety i spokojnie idę do Smědavy, gdzie wypijam 0,5l kofoli. Nic nie jem, bo dopiero miałem śniadanie.
Następnie ruszam na Předěl, rozdroże z wiatą, która świetnie nadaje się na miejsce noclegowe - sprawdzałem ;) Po drodze wychodzi nawet słońce!


Na Piscinach zakładam rakiety, bo ratrakowana ścieżka skręca w lewo, a szlak na Smrk idzie prosto.


Obowiązkowa fota rakiet:


Na Smrka można wejść albo szlakiem pieszym, poprowadzonym prosto, niczym od linijki, albo kręcącym się łagodniej wariantem dla narciarzy. Wybieram wariant krótszy, gdzie rakiety również się przydały - dzięki kolcom nie ślizgałem się na podejściu, co uskuteczniali schodzący z góry piesi narciarze.

W wieży gotuję obiad, a po nim wchodzę wyżej, by obfocić okolicę. Co pewien czas prześwituje trochę słońca, ale dalszych widoków brak.


Las, las, i tak po horyzont.


Ośnieżony świat drzew w drodze na Polanę Izerską.



Żeby mieć trochę więcej radości z rakiet (które na Smreku przytroczyłem do plecaka), za Polaną Izerską opuszczam znakowany szlak niebieski i leśnymi ścieżkami idę na Mokra Przełęcz. Gdy jestem na Przełęczy zaczyna się powoli ściemniać, ale czołówkę zakładam dopiero w wiacie pod Wysoką Kopą.

Wybieram najlepsze miejsce do spania, przebieram się w suche rzeczy i zaczynam gotować przy świecach.


Koło 19 wychodzę z wiaty, a moim oczom ukazuje się pięknie rozgwieżdżone niebo. Chmury gdzieś rozwiało dając nadzieję, że rano zobaczę słońce.

Sobota, 10 lutego 2018

Pod Wysoką Kopą, , Rozdroże pod Zwaliskiem, , Szklarska Poręba

W nocy było jakieś -9°C, chmur dalej brak, a dokładniej były poniżej.






Śpiwór pod kolor rakiet ;)




Po śniadaniu schodzę do Szklarskiej Poręby. Na Kopalni Stanisław rakiety wędrują na plecak, a do stacji kolejowej idę już z buta, z krótkim epizodem rakietowym między Rozdrożem pod Zwaliskiem, a ścieżką poniżej, bo tam nie było zbytnio przetarte.


Tym wypadem rozpocząłem swój tegoroczny sezon noclegów górskich. Temperatura dopisała, pogoda mogła być trochę lepsza, ale nie było źle. Śniegu nie było za wiele, ale da się znaleźć odcinki, gdzie rakiety sie przydają. Myślę, że przeciętnie jest te pół metra śniegu. Ogólnie nie mam co narzekać ;)

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/ByQRM6ktlp7YIFxH2

Komentarze

  1. Podziwiam zimowe nocowanie na werandach . Wygląda na to, że zimę znalazłeś.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazła się :) Zimowy nocleg ma swój klimat, jak jest możliwość, to warto wypróbować :)

      Usuń
  2. Przepraszam za kolejny wpis. Ale widzę, że poprzedni blogger znowu potraktował jak spam. Chciałem tym komentarzem sprawdzić czy zmiana przeglądarki coś pomoże.
    A wypad super. Ja tydzień wcześniej w Karkonoszach trafiłem na super zimę. Doskonałą do przejścia ich na nartach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu zostało potraktowane jako spam, ale ten drugi już pojawił się bez problemów. Jaka przeglądarka ma problemy z komentarzami?

      W Karkonoszach byłem kilka dni później, ale wziąłem rakiety. Niestety juz przydatne nie były, bo śnieg zmrożony i wywiany.

      Usuń
  3. Uwielbiam Izery. W tej wiacie pod Wysoką Kopą robiliśmy popas, widzę, że już ją ktoś przyozdobił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, komuś przeszkadzały ładne deski i stwierdził, że są za czyste... Niestety takich mamy pseudo turystów, którym czyste ściany szkodzą.

      Usuń

Prześlij komentarz