Kwietniowy atak zimy w Masywie Śnieżnika



W mediach wszędzie widać reportaże z ataku zimy w Tatrach. Zdjęcia zaśnieżonych Krupówek, czy zasypanego śniegiem Kasprowego widać w każdym programie informacyjnym. W końcu temat dużego opadu śniegu, powodującego wzrost zagrożenia lawinowego do 4. stopnia nie może przejść niezauważony. A co dzieje się w górach w mojej części kraju? Wiem, że śnieg spadł, ale ile go leży, tego nie wiem. Jest więc okazja by to sprawdzić.



Sobota, 22 kwietnia 2017

Na wyjazd umawiam się z menelem i Michunem na wrocławskim PKSie o 7 rano. Michun przyjeżdża IC z Poznania i razem wsiadamy do autobusu jadącego do Kłodzka. W autobusie rozmowy o "życiu" i jakoś mija czas dojazdu. Mnie nawet trochę szybciej, bo na pewien czas oczy mi się zamykają i łapię chwilę snu.

W Kłodzku mamy 40 minut na przesiadkę do kolejnego autobusu do Międzygórza. My w tym czasie zasiadamy przy frytkach w przydworcowej knajpie.

Po dotarciu do Międzygórza zakładamy stuptuty, bierzemy kijki do rąk i idziemy zielonym szlakiem w stronę Śnieżnika. Od początku towarzyszy nam śnieg. Co prawda początkowo jest bardzo mokry i nie ma go zbyt dużej ilości, ale pokazuje, że biało na wycieczce na pewno będzie.

Pokrywa śnieżna nie jest ciągła, ale warunki zimowe czuć, bo nie jest to wiosenny śnieg.


Wszystko ulega jednak zmianie w rejonie Góry Parkowej. Śnieg przykrył las całkowicie i to warstwą całkiem konkretną. Brodzenie w świeżym śniegu do połowy łydki pod koniec kwietnia w Masywie Śnieżnika na wysokości 800m? Jak najbardziej możliwe ;)


Szlak w sporej części jest na szczęście częściowo przedeptany. Widać, że wczoraj lub przedwczoraj ktoś tędy szedł, bo ślady są widoczne, acz częściowo już zasypane.

Na Przełęczy pod Smrekowcem Michun chce nawet namówić nas do odwiedzin pobliskiego szczytu. Jednak już kilka kroków daje nam do zrozumienia, że innym razem. Dzisiaj musimy i tak dojść do chatki, a kawałek jeszcze mamy. Spędzenie ponad godziny na tym krótkim odcinku nie bardzo nam się uśmiecha. Później okaże się, że była to dobra decyzja.



fot. Michun

Warunki zmieniają się po dojściu do niebieskiego szlaku, który pełni funkcję drogi dojazdowej do schroniska. Droga aż do Hali pod Śnieżnikiem jest już odśnieżona skuterem. Przyśpiesza to nasz marsz, na co nie narzekamy.


W schronisku każdy coś zamawia. Koledzy M&M wsuwają po talerzu bigosu, ja wyposażam się w półtoralitrową butelkę kofoli. Nie pamiętam kiedy ostatni raz ją piłem w górach. Siedzimy tak dłuższą chwilę, ale trzeba ruszać. Jeszcze sporo czasu do zachodu, ale lepiej zajść do chatki za widnego.

Śnieżnik to popularny szczyt, więc i droga do szczytu bardzo dobrze przedeptana.
W tle Trójmorski Wierch, Mały Śnieżnik i idący menel z Michunem.




Kopuła szczytowa pozbawione jest praktycznie śniegu, który został wywiany. Widoczne są kamienie pokryte zmarzniętym śniegiem i lodem.


Tak, dobrze widzicie, to słońce. Pomimo, że większość czasu szliśmy pod zachmurzonym niebem, to cały dzień zdarzały się przebłyski błękitnego nieba. Taka właśnie chwila zastała nas na szczycie.


Zdjęcie szczytowe niestety w cieniu.

fot. Michun

Szczytowa sterta kamieni.


Po sesji zdjęciowej zaczynamy zejście wzdłuż granicy w stronę chatki. Z każdą chwilą śniegu coraz więcej, a widoki niczym nie ustępują tym zimowym. Michun podsumował to nawet słowami, że jest więcej śniegu niż podczas zimowej wycieczki z menelem.


Wielkość zasp robi wrażenie.






Zejście do tablicy na zielonym szlaku było już wymagające, jednak w dół łatwiej się idzie w śniegu niż po płaskim. Mamy to okazję sprawdzić na odcinku do chatki. Śniegu normalnie jest po kolana, jednak nie raz wpadamy po pas. Ponoć wiosnę mamy ;)

W chatce nie jesteśmy sami, jest już czteroosobowa ekipa, która urzęduje tu od rana. Palą w piecu, więc w środku całkiem ciepło. Kolacja, rozmowy, ogarnięcie niezamarzających nawet zimą napojów i późnym wieczorem udajemy się spać.

Niedziela, 23 kwietnia 2017

Rano nieśpieszna pobudka, śniadanie i po 9 wychodzimy z domku.


W planie mieliśmy dojście do czerwonego szlaku biegnącego od schroniska, jednak idąc ścieżką przedeptaną przez spotkaną w chatce ekipę, nie zauważamy miejsca, gdzie powinniśmy pójść i ostatecznie dochodzimy do niebieskiego szlaku zdecydowanie zbyt nisko, by chciało nam się ponownie podchodzić nim do góry.


Pogoda jest gorsza niż wczoraj, więcej chmur, mocniejszy zimny wiatr i prószący od czasu do czasu śnieg.


W Kamienicy zima powoli ustępuje wiośnie.


Uprawiając wykwintną formę turystyki, jaką jest wszystkim znany asfalting, dochodzimy aż do Stronia Śląskiego, gdzie pojawiamy się koło 13.30. Czekając pod wiatą na autobus do Kłodzka o 14, przeczekujemy mocną śnieżycę oraz deszcz ze śniegiem. W Kłodzku czekając w przydworcowym barze przy talerzu grzybowej, mamy okazję podziwiać prawdziwą ulewę. To samo w trakcie jazdy autobusami. My to mieliśmy szczęście do pogody na tym wyjeździe :)

Swoją drogą, autobus, którym jechaliśmy z Kłodzka do Wrocławia zasługuje na osobny akapit. Był to tradycyjny, znany wszystkim z poprzedniego wieku Jelcz. Patrząc na jego stan, lata świetności również miał już dawno za sobą. Michun zasiadł przy oknie i już po chwili zacząłem się z niego nabijać, żeby zamknął te okno, bo go wywieje ;) Oczywiście okno było zamknięte, ale szpary wystarczająco duże, żeby przez nie wiało. Już niedługo później on śmiał się ze mnie, bo zaczął padać deszcz... Wszystko ok, gdyby nie to, że na mnie również. Okno dachowe do szczelnych także nie należało.

Udało się nam jednak bezpiecznie dojechać do Wrocławia, gdzie Michun po 15 minutach wsiadł do pociągu na Poznań, a my z menelem poszliśmy do siebie.

Dzięki M&M za wspólną wycieczkę, do następnego razu. Może już bardziej w letnich warunkach?

Takiej zimy pod koniec kwietnia jeszcze nie widziałem. Ale warto było pojechać na Śnieżnik, bo mimo prognoz, warunki były całkiem dobre.

Więcej zdjęć: https://goo.gl/photos/fyNSWb3DiYrRCcd57

Komentarze

  1. Na Śnieżniku byliśmy tylko latem, w ogromnym upale, gdzie nasza wędrówka miała hasło "od strumyka do strumyka", gdzie mogliśmy trochę się schłodzić. Może warto byłoby, dla kontrastu, wybrać się kiedy jest śnieg. Nawet w kwietniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg w kwietniu to tam standard, chociaż zazwyczaj są to tylko resztki starego śniegu, a nie pół metra świeżego ;)

      Dla mnie Śnieżnik najlepszy jest w śnieżnych warunkach. Jakoś wtedy ma lepszy klimat.

      Usuń
  2. Agnieszka, nie zapomnij o rakietach. ;-)

    Red, w chatce trza jakiś dzwonek zamontować.... ;)

    menelskim telemarkiem pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rakiety obowiązkowo w zimie :)

      Dzwonek? By nie trzeba było pukać? :P

      Usuń
  3. No i to jest to, co tygryski lubią najbardziej :) Jest śnieg, są chmury, odrobina słońca i doborowe towarzystwo. A i no oczywiście kofola ;) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wycieczka była bardzo udana :)

      Usuń
  4. Piękne chwile ze słońcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nas one cieszyły, bo prognozy na te dni były gorsze niż to, co zastaliśmy na miejscu. Miało więcej padać, a niebo bardziej zachmurzone. Taka zmiana nas oczywiście bardzo cieszyła :)

      Usuń
  5. Ostatnio wpadłam w necie na fajne stwierdzenie: "Bądź jak zima. Nie odpuszczaj." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, bardzo prawdziwe :D

      Ja mam wrażenie, że zima trwa już 1,5 roku i końca nie widać. Pomijając jakieś krótkie epizody przejściowej pogody, to śnieg już długo mi towarzyszy - w końcu ostatnie wakacje poleciałem gonić zimę na południe :P

      Usuń
  6. Śnieżnik nie należy do moich ulubionych szczytów ale trzeba przyznać, że w zimowej scenerii prezentuje się zacnie. Przynajmniej na zdjęciach :-)

    A w którym miejscu jest ta chatka?

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chatka jest w lesie, na granicy rezerwatu. Idąc ze Śnieżnika zielonym szlakiem granicznym w przeciwną stronę niż schronisko, trzeba odbić na bezszlakową ścieżkę przy tablicy informacyjnej. Dojść nią do wyraźnej drogi, a potem w odpowiednim miejscu jeszcze odbić na leśną ścieżkę. I nią iść aż się napotka chatkę. Skomplikowane, ale do znalezienia ;)

      Śnieżnik zimą jest najpiękniejszy :P

      Usuń

Prześlij komentarz