Przez sam środek jesieni na Bystrą 2248 m n.p.m.



Bystra, najwyższy szczyt Tatr Zachodnich. Leżący tak trochę na uboczu, jeśli popatrzymy na to z naszej polskiej perspektywy, bo żeby się na nim pojawić, trzeba iść specjalnie na niego. Sam wybierałem się na niego już trzykrotnie, ale do tej pory próby wejścia kończyły się bez sukcesu. Dwa razy szedłem latem, raz zimą. Zimą mieliśmy wejść na Bystrą przy okazji przejścia grani Tatr Zachodnich, jednak nie było nam dane dojść do tego miejsca. Latem natomiast pokonała nas ilość świeżego śniegu, która skutecznie spowolniła nasz marsz i zmusiła do skrócenia trasy. Przy drugiej próbie zabrakło motywacji, by iść jeszcze tam ;) Tym razem warunki były jednak bardzo dobre, szedłem o innej porze roku, w trochę innym stylu i oczywiście z nastawieniem, że uda się zobaczyć świat z jej wierzchołka.

Sobota, 31 października 2015

Siwa Polana, , Polana Trzydniówka, , Trzydniowiański Wierch, , Kończysty Wierch, , Bystry Karb, , Bystra

W Zakopcu jestem wcześnie rano. Tak wcześnie, że trochę muszę czekać na pierwszy bus jadący do Chochołowskiej. Dokładniej, to nie wysiadam przy wejściu na szlak, tylko przy skrzyżowaniu drogi i ten kawałek asfaltu do kasy parku mam do przejścia w gratisie. Kupuję bilet i ruszam tą najmniej lubianą tatrzańską doliną. Idę nudną drogą do Polany Trzydniówki. Tutaj siadam na szybkie śniadanie, po czym ruszam czerwonym szlakiem w górę. Początkowo idę lasem, ale powoli pojawiają się widoki, które robią się coraz rozleglejsze wraz z nabieraniem wysokości.


Z rejonu Trzydniowiańskiego Wierchu bardzo dobrze widać Mnichy Chochołowskie – skałki położone na prawo od Bobrowca. Na niego kiedyś prowadził znakowany zielony szlak turystyczny, jednak w 2008 roku został on zamknięty. Obecnie została po nim tylko ścieżka i trochę kolorowej farby na kamieniach. No, ale tym razem nie idę na niego ;)


Kawałek dalej mój wzrok przykuwa sylwetka Rohacza Ostrego za Wołowcem. Jego wygląd z tej strony jest taki dziwny, wręcz nie pasuje do otaczających go łagodnych sąsiadów.


Szersze widoki pojawiają się jednak dopiero z Kończystego. Przyczyna jest prosta, jestem wyżej, więc i więcej widać ;) Mogę spojrzeć w stronę Tatr Wysokich.


Po dłuższym postoju na Kończystym, ruszam dalej. Jak widać, na okolicznych szczytach śniegu trochę jest. Co prawda leży on głównie na zacienionej stronie, ale jest i nie jest to ilość pomijalna. Przede mną rusza 3 osobowa grupka krakowskich studentów. Idą i po przejściu kilkudziesięciu metrów zaśnieżonego podejścia na Kończysty Wierch zatrzymują się i zaczynają zakładać raki. Najwyraźniej śnieg robi się coraz mniej przyjazny. W takim razie ja raki zakładam na dole, przed pierwszym śniegiem na wygodnym, płaskim miejscu i po chwili wyprzedzam grupkę zajmującą się rakami. W tym momencie słyszę, pytanie, czy nie wiem, czy te raki da się jakoś powiększyć. Pokazuję jak to zrobić, potem jak je poprawnie zawiązać. Później dowiedziałem się, że wypożyczyli raki, bo słyszeli, że warunki tego wymagają, ale nie bardzo wiedzieli jak się z nimi obsługiwać, bo byłą to ich pierwsza styczność z nimi. Co by nie mówić, mają u mnie plusa za ogarnięcie komunikatów TOPR’u i zastosowanie się do nich, chociaż mogliby dowiedzieć się chociaż, jak używać sprzętu, który wypożyczyli.

Starorobociański Wierch i jego charakterystyczny rów grzbietowy.


Na Starorobociański wejście jest mozolne. Zygzaki wydłużają drogę, chociaż dzięki nim pewnie idzie się lżej ;) Na górze zdjęcie szczytowego kopczyka wraz z widokami na zachód.


Fajnie widać również otoczenie Lodowego Szczytu.


Dobrze widać ze szczytu również Bystrą – mój dzisiejszy cel. Jednak korzystniej wypada na ujęciu z rejonu Gaborowej Przełęczy. Ma się wrażenie, że Zadnia Gaborowa Dolina jest całkiem blisko.


A jak jesteśmy już na tej Gaborowej Przełęczy, to tu żegnam się z poznaną krakowską grupą i ruszam dalej na najwyższy szczyt Tatr Zachodnich. Na podejściu śniegu sporo, ale w rakach idzie się ok. Powoli idę, bo do zachodu jeszcze chwila, więc spokojnie zdążę. A po drodze niespodzianka, która wydłuża moją wędrówkę. Chodzi oczywiście o spotkane po drodze kozice, szukające niezasypanej trawy.


Jedna pozowała na tle Tatr Niżnych.


Druga za swoje tło wybrała Kominiarski Wierch.


Na wierzchołku spotykam grupę Słowaków, która przyszła na zachód – w końcu dzisiaj jest ostatni dzień, gdy wszystkie szlaki po słowackiej stronie są otwarte. Od jutra większość ich zostanie zamknięta, bo przecież zaraz spadnie śnieg i trzeba będzie chronić tatrzańską przyrodę ;)

A zachód coraz bliżej. Powoli kolory robią się coraz ładniejsze i zaczynam fotografować okolicę. Szczególna uwagę przykuwają Niżne Tatry.


Tatry Wysokie również niczego sobie, chociaż dopiero na zbliżeniu widać je lepiej.


Krywań.


Ostatnie chwile październikowego słońca.


Po zachodzie jeszcze chwilę stoję oglądając nadzwyczaj ładną łunę na niebie i zaczynam ogarniać jakieś dobre miejsce na nocleg, bo wieje potwornie. Trochę udoskonalam miejscowy murek i rozkładam namiot. Wbicie szpilek w zmarzniętą ziemię okazuje się zadaniem niewykonalnym, więc obkładam namiot kamieniami, dzięki czemu stoi. Całą noc mocno łopocze tropikiem, jednak w środku nocy budzi mnie głośny dźwięk wyrywającego się kawałka tropiku – wiatr wyrwał materiał spod kamienia, przez co zaczął mocno powiewać na wietrze. Chcąc nie chcąc musiałem wyjść na zewnątrz i go poprawić, bo nie wiem czy inaczej do rana by go nie porwało ;) Reszta nocy minęła spokojnie, chociaż było dość chłodno.

Niedziela, 1 listopada 2015

Bystra, , Bystry Karb, , Liliowy Karb, , Iwaniacka Przełęcz, , Hala Ornak, , Cudakowa Polana, , Strążyska Polana, , Zakopane

Budzę się przed wschodem i wychodzę na zewnątrz zobaczyć, co będzie widać. A tam słoneczko powoli wstaje zza masywu Krywania.


Oto i mój dom spod znaku wilczej łapy. Do tej pory mnie nie zawiódł :)


Niżne Tatry w tle, a z przodu Mała Bystra, Zadnia Kopa i Skrajna Kopa.


Babia Góra też jest, a co!


Suchy Wierch Kondracki, Goryczkowa Czuba, Kasprowy Wierch. A w tle Pieniny i Beskid Sądecki.


Ale nie ma co tu długo siedzieć. W końcu już jest listopad, więc i szlaki po słowackiej stronie zamknięte. Trzeba szybko wracać do Polski, bo jeszcze ktoś zobaczy :P Po śniadaniu jestem już na Liliowym Karbie i ruszam na Ornak. Rzut oka na Bystrą:


W stronę Wołowca.


Oraz przyciągający wzrok Kominiarski Wierch. Nie da się chyba być na Ornaku i na niego nie spojrzeć. No, chyba, że jest mgła, wtedy zrozumiem :P


A zejście po tych kamiennych schodach na Iwaniacką Przełęcz to przygoda sama w sobie. Schody raz są pokryte cienkim lodem, raz jest zupełnie sucho. No, ale raki mam niemal cały czas, bo lepiej przejść fragment po suchej, płaskiej skale, niż nagle wywinąć orła na jakimś śliskim fragmencie.

W schronisku na Hali Ornak jem obiad. Ludzi dużo nie ma, ale tego się spodziewałem.


Widoki sprzed schroniska są mocno ograniczone. Widać głównie las i właśnie Bystrą z Błyszczem.


Reszta mojej trasy to już tylko przejście Doliną Kościeliską, a potem Ścieżką nad Reglami. Widoki na soczystą zieleń i gdzieniegdzie widoczne białe akcenty są bardzo ciekawe. Warto czasami przejść się gdzieś niżej i spojrzeć na szczyty z innej perspektywy.








Jak widać wycieczka się udała. Widoków nie brakowało, a dobra przejrzystość powietrza pozwalała zobaczyć okoliczne pasma górskie. No i najważniejsze, udało mi się w końcu wejść na Bystrą, tą najwyższą w Tatrach Zachodnich ;) Może kolejne odwiedziny będą już zimową porą? Kto to wie. W każdym razie na tej wycieczce przyjrzałem się kilku innym celom, może kiedyś uda mi się i je zrealizować. Bo jak wiadomo, planów jest zawsze więcej niż czasu i dobrej pogody ;)

Więcej zdjęć: https://goo.gl/photos/3haT3KfEuMHhcu3u6

Komentarze

  1. Fajna miejscówka na nocleg :) Niezłą przejrzystość miałeś. A koziczki fantastycznie zapozowały ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach ta Bystra! Ciągle nie mogę tam dotrzeć! Piękne zdjęcia koziczek. W ogóle bardzo fajne złapałeś tatrzańskie krajobrazy. Dobry warun, dobrze spędzony weekend. Jak myślisz, ile było stopni w nocy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też długo było nie po drodze, więc nie ma co się poddawać.

      Koło zera, z nastawieniem na lekki minus wg mnie. Tylko ten wiatr, mocno utrudniał spokojne przebywanie na szczycie.

      Usuń
  3. Po raz olejny to napiszę - mistrz polowania na warunki. Pięknie. No i te koziczkowe modelki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prognozy pogody (zazwyczaj) nie kłamią ;) Koziczki super!

      Usuń
    2. Zawsze kłamią! :D Prawie zawsze. ;)

      Usuń
    3. Hahaha :P

      Ale czasami mówią prawdę ;)

      Usuń
  4. Coś pięknego, jesteś mistrzem nastroju.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dałesz czadu teraz ze zdjęciami :)My jeszcze zastanawiamy się czy podejść na szczyt od słowackiej czy polskiej strony... no dobra, najlepiej i tak i tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Ja w sumie nawet nie zastanawiałem się, czy wchodzić na ten szczyt od Słowacji. Jakoś tak nie po drodze mi w tamte rejony. Więc na tapecie miałem tylko wejście od polskiej strony. W każdym razie powodzenia :)

      Usuń
  6. Fantastyczny nocleg! Zdjęcia Tatr o zachodzie słońca przepiękne. O kozicach nie wspomnę, bo to się rozumie samo przez się. No i wreszcie Bystra Cię przyjęła, ciszy to, prawda? Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocleg fajny, tylko ten wiatr przeszkadzał ;)
      Wejście na Bystrą cieszy, bo długo się opierała i nie pozwalała siebie odwiedzić. ale się udało :) Więc następnym razem pewnie zimą się na niej pojawię :

      Usuń
  7. Czytałem z zainteresowaniem, bo Bystra to taki cichutki plan na ten rok.. No ale okaże się. Zdjęcia i warunki piękne! Zwłaszcza te o zachodzie i wschodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w takim razie życzę, żeby pogoda dopisała, bo to podstawa. No i by góra była dla Was przyjazna i pozwoliła na siebie wejść ;)

      Usuń
  8. Bystra (z bajeranckim wschodem) to mój plan od 2 sezonów letnich. Zawsze jak wypadało na tą cholerę, to pogoda się kiepściła i lało. Aż strach planować na ten rok! Długo masz już ten namiot? Podasz model? Może już pisałeś coś gdzieś, ale przeoczyłam albo nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to powodzenia. Takie wyczekane góry smakują najlepiej gdy już się uda na nie wejść w wymarzonych warunkach :)

      A namiot to Jack Wolfskin Gossamer. Wspominałem o nim pobieżnie w temacie sprzętowym: http://www.goryponadchmurami.pl/2013/12/kilka-sow-o-ekwipunku_1443.html. Mam go już 5 lat i jestem zadowolony. Jest to namiot jednoosobowy o wadze 1675g. Minusem jest fakt, że nie jest to namiot samonośny.

      Usuń

Prześlij komentarz